Trybunał Konstytucyjny uznał niedawno, że akty stanowione przez instytucje UE mogą być przez niego kontrolowane, o ile dzieje się to w trybie skargi konstytucyjnej.
Oczekiwanie na w pełni zadowalające wyjaśnienie stosunku prawa unijnego do prawa krajowego ma wiele wspólnego z nadzieją na rozwiązanie dylematu kwadratury koła. Nasza konstytucja rozstrzyga dostatecznie jasno problem nadrzędności prawa Unii nad zwykłym porządkiem ustawowym (i podstawowym, co oczywiste), ale kiedy w grę wchodzi poziom konstytucyjny, sprawa komplikuje się w sposób zasadniczy. Nie da się przejść bowiem, z jednej strony do porządku dziennego nad imperatywnie wyrażoną normą art. 8 ust. 1, wskazującą na konstytucję jako najwyższe prawo Rzeczypospolitej – nie tylko przecież w stosunku do prawa stanowionego wewnętrznie, lecz także do unijnego. To ostatnie jest także prawem wewnętrznym, choć nie stanowią go organy naszego państwa. Z drugiej jednak strony ratyfikowaliśmy zarówno traktat akcesyjny, jak i traktat lizboński, co rodzi liczne konsekwencje – w tym przyznanie Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości pozycji „sądu ostatniego słowa” w kwestii zgodności porządków krajowych z prawem unijnym – i to zarówno z prawem pierwotnym (ratyfikowanym), jak i pochodnym, które już ratyfikacji nie wymaga. Nietrudno byłoby sobie wyobrazić 27 różnych porządków prawa unijnego w zjednoczonej na niby Europie, gdyby miało być inaczej.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
