Reorganizacja, która miała przynieść usprawnienie postępowań, jak na razie generuje organizacyjny zamęt.Tak twierdzą sędziowie i pracownicy zniesionych 1 stycznia najmniejszych sądów rejonowych.
„W związku z reorganizacją sądów rejonowych Minister Sprawiedliwości zdecydował o przeniesieniu 545 sędziów na inne miejsce służbowe. (...) Jednocześnie 264 sędziów złożyło odwołanie do Sądu Najwyższego od decyzji MS (...). Wszyscy przeniesieni sędziowie wykonują jednak swoją pracę bez zakłóceń” – to treść oficjalnego komunikatu wydanego przez resort kierowany przez Jarosława Gowina. Zdaniem sędziów z 79 zlikwidowanych jednostek, nie jest jednak do końca prawdziwy. – Trudno uznać, że nasza praca przebiega bez zakłóceń – mówią.
Sądzić czy odraczać
– Jako sędziowie, którzy odwołali się od decyzji ministra sprawiedliwości o przeniesienie do Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu, nie mamy pewności, czy posiadamy obecnie uprawnienie do orzekania, ponieważ nasze odwołania nie zostały jeszcze rozpatrzone przez Sąd Najwyższy. Pierwszy termin został wyznaczony na 7 lutego – wskazuje Bartłomiej Starosta, sędzia zlikwidowanego sądu w Sulęcinie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.