Autopromocja

Przetarg wygra ten, kto zagwarantuje etaty

pracownicy wiek
Obowiązujący od ponad pół roku przepis pozwala stawiać sztywny wymóg dotyczący zatrudnieniaShutterStock
25 czerwca 2015

Rząd szykuje rekomendacje dotyczące stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych. To etap walki z umowami śmieciowymi

Szefowa służby cywilnej Claudia Torres-Bartyzel zamierza wkrótce przedstawić kancelarii premiera treść zaleceń. Chodzi o to, by administracja publiczna w przetargach faworyzowała firmy zatrudniające na etat. Jak wynika z naszych informacji, najpewniej zostaną on przyjęte jako zalecenie Rady Ministrów.

To wpisuje się w zapowiedź walki z umowami śmieciowymi Ewy Kopacz. – Rozmawialiśmy o tym na posiedzeniu rządu. Mieliśmy także konferencję z dyrektorami generalnymi resortów, z szefem kancelarii premiera i szefową służby cywilnej. Normą w zamówieniach publicznych powinno być, że liczy się nie tylko cena, lecz także jakość zatrudnienia – mówi minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego resort jako pierwszy wdrożył stosowanie takich klauzul. Na razie jest wyjątkiem.

Gdyby faktycznie zalecenia zostały wydane z poziomu Rady Ministrów, administracja potraktowałaby je poważnie. Zobowiązują one dyrektorów generalnych do stosowania tego typu zapisów w działalności ich urzędów, a urzędnicy są z tego rozliczani.

– To wzmocniłoby także naszą pozycję. Możemy wówczas rozliczać urzędników z realizacji takich wymogów – mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak. Izba na przyszły rok planuje dużą kontrolę w podmiotach administracji publicznej i samorządowej pod kątem stosowania w zamówieniach publicznych kryterium zatrudniania na umowy o pracę.

Podczas czwartkowego spotkania dyrektorów generalnych urzędów centralnych w KPRM omawiano właśnie doświadczenia z wdrażania klauzul. W resorcie pracy w zeszłym roku rozstrzygnięty został przetarg na ochronę. 50 proc. punktów startujące firmy mogły otrzymać za cenę, 40 proc. za jakość, w tym właśnie za zatrudnienie na etat, a 10 proc. za doświadczenie.

Firma, która wygrała, mogła pochwalić się tym, że wszystkie osoby zatrudnia na etat. – Analizowaliśmy różne ustawienia kryteriów przetargu, przy innych parametrach wygrywały firmy oferujące najniższą cenę. Ale już nie zatrudnienie na etat – mówi dyrektor ds. administracyjnych w resorcie pracy Ireneusz Niemirka. Teraz rozstrzygnięty został kolejny przetarg na firmę sprzątającą. Tam także zastosowano nowe kryteria. Ich efektem jest to, że pracownicy będą zatrudnieni na umowach o pracę.

Rząd liczy, że działania wykroczą poza administrację publiczną. – Zamówienia publiczne to 12–13 proc. PKB. Miliardy złotych. Takie działania mogą zakończyć dualizm zatrudnienia na rynku pracy. Bo zamówienia publiczne go stworzyły i one mogą go zakończyć – mówi minister Kamysz.

Urzędnicy na ogół wolą trzymać się kryterium najniższej ceny. Jego zastosowanie gwarantuje im święty spokój. Podczas gdy stosowanie innych kryteriów naraża na zarzut, że można było taniej, i odbija się na budżecie danej instytucji.

Już w 2012 r., na wniosek ówczesnej pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, szef służby cywilnej wydał administracji centralnej podobne zalecenia dotyczące stosowania szeroko rozumianych klauzul społecznych w przetargach. Miały one być uwzględniane w co najmniej 5 proc. przetargów. Efekt postanowił niedawno zbadać poseł Tadeusz Tomaszewski (SLD), kierując interpelację do wszystkich ministerstw. – Klauzule stosowane były w zaledwie kilku ministerstwach, a i to w pojedynczych zamówieniach – mówi poseł. Aż dziewięć resortów nie znalazło ani jednego zamówienia, w którym mogłoby uwzględnić czynnik społeczny, a cztery zrobiły to w jednym tylko przetargu.

Nowe rekomendacje wydane z poziomu rządu mogą być o tyle skuteczniejsze, że od 19 października 2014 r. obowiązuje nowelizacja ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 ze zm.). Wprowadziła ona przepis, który mówi wprost o możliwości wymagania od firm startujących w przetargu, by zatrudniały pracowników na etat, o ile jest to uzasadnione charakterem zamówienia (art. 29 ust. 4 pkt 4). Chociaż już wcześniej urzędnicy mogli wprowadzać podobne wymogi, teraz mają ku temu wskazaną wprost podstawę prawną. Nadal jednak sięgają po nią bardzo niechętnie, i to nawet wtedy gdy chodzi o zamówienia dla urzędów mających dbać o prawa pracowników.

Szerokim echem odbił się w mediach zorganizowany przez Państwową Inspekcję Pracy przetarg na przesyłki sądowe, w którym nie sformułowano żadnych wymagań dotyczących zatrudnienia.

Obowiązujący od ponad pół roku przepis pozwala stawiać sztywny wymóg dotyczący zatrudnienia. To jednak oznacza, że tylko firmy deklarujące takie zatrudnianie mogą w ogóle przystąpić do przetargu. Dużo bardziej elastycznym instrumentem może być promowanie zatrudnienia na etat w kryteriach oceny ofert. Jednym z nich, poza ceną, może być wówczas liczba pracowników, z którymi wykonawca podpisze umowy o pracę.

Tak zrobiło ostatnio Centrum Zakupów dla Sądownictwa w wartym kilkaset milionów złotych przetargu na przesyłki sądowe. Cena stanowi w nim 70 proc. punktacji. Jednym z pozostałych kryteriów jest zatrudnienie na etat doręczycieli i osób pracujących w placówkach, za co można otrzymać 15 proc. punktów. Kryterium to zostało zaskarżone przez spółkę PGP, ale w minionym tygodniu Krajowa Izba Odwoławcza uznała je za zgodne z prawem w pełni uzasadnione celami, jakie przyświecały ustawodawcy. – Zamówienia publiczne muszą być postrzegane jako instrument wsparcia rynku pracy – uzasadnił przewodniczący składu orzekającego Grzegorz Matejczuk. 

Roczna wartość rynku zamówień publicznych to 12–13 proc. PKB

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.