Jeśli kolegia miałyby być sądami administracyjnymi I instancji, to tym samym drugoinstancyjny charakter obecnych kolegiów rozpłynąłby się jak we mgle - pisze Jerzy Stępień.
Polemika krakowskich luminarzy prawa administracyjnego (DGP z 30.09.2015 r., nr 90) – profesorów Jana Zimmermanna i Mirosława Steca – z tezami mojego felietonu w sprawie likwidacji samorządowych kolegiów odwoławczych – wymaga odpowiedzi. W pierwszej chwili wydawało mi się nawet, że polemika z polemiką będzie wymagała pogłębionej analizy tej problematyki. Czuję się jednak od tego obowiązku zwolniony w świetle wniosków końcowych wyrażonych przez prof. Jana Zimmermanna w artykule pt. „Jurysdykcyjna ranga samorządowych kolegiów odwoławczych”, opublikowanym w „Ruchu Prawniczym, Ekonomicznym i Socjologicznym” (nr 3 za 2015, s. 145). Autor tej publikacji sugeruje, że „(...) być może warto podchwycić pomysł przekształcenia kolegiów w sądy pierwszej instancji, natomiast trzeba wyrazić stanowcze życzenie, żeby nie przeprowadzać jakichkolwiek drastycznych zmian w zakresie ich organizacji i funkcjonowania”. Toż to właśnie jasno zarysowany program likwidacji SKO. To dobry kierunek rozumowania, ale niekoniecznie prowadzący do oczekiwanego skutku. Trudno też wyobrazić sobie takie przekształcenie „bez zmian w ich organizacji i funkcjonowaniu”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.