Nie istnieje żaden organ, który byłby władny zanegować decyzję głowy państwa w przedmiocie zastosowania prawa łaski. Taką tezę stawia prezydent w przesłanym do Trybunału Konstytucyjnego stanowisku. Tym samym Andrzej Duda uznał, że Sąd Najwyższy, wydając uchwałę negującą możliwość ułaskawienia osób jeszcze nieosądzonych prawomocnym wyrokiem sądowym, przekroczył swoje kompetencje.
Postępowanie przed TK zainicjował marszałek Sejmu, który dostrzegł, że między SN a prezydentem zaistniał spór kompetencyjny. I zwrócił się do sądu konstytucyjnego o jego rozstrzygnięcie. Pretekstem stała się wspomniana już uchwała SN (sygn. akt I KZP 4/17). Została ona wydana na tle sprawy, w której oskarżonymi i skazanymi w I instancji były osoby wchodzące w skład kierownictwa Centralnego Biura Administracyjnego na czele z Mariuszem Kamińskim, obecnym koordynatorem ds. służb specjalnych. SN w składzie siedmiu sędziów uznał wówczas, że prezydent, stosując prawo łaski przed wydaniem prawomocnego orzeczenia, przekroczył przysługującą mu na mocy konstytucji prerogatywę. Na poparcie tej tezy przywołał szereg argumentów, z którymi teraz głowa państwa polemizuje.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.