Jeśli niejeden doświadczony prawnik, wybitny filozof, wprawny konstytucjonalista czy zawzięty politolog ma problem z jasnym stwierdzeniem, czym jest dobro wspólne, to co ma powiedzieć przeciętny obywatel?
Koncepcje polityczne można uzasadniać wieloma determinantami zewnętrznymi. Mogą to być zwyczaje, normy prawne czy nawet dobra wola. Dla populistycznych rządów nie ma jednak nic lepszego niż odwoływanie się do koncepcji wyższych, uniwersalnych – rodzących dobre skojarzenia, a także ogólną aprobatę wśród wyborców. Ze względów oczywistych taką koncepcją uniwersalną jest Bóg. Nieważne, że nieco sprzeczny z oficjalnym nauczaniem Kościoła krajowego, nietożsamym z kanonami wiary, a już zupełnie sprzeczny z nauczaniem płynącym obecnie z Watykanu. Ważne, że jest nasz i może być niesamowitym narzędziem socjologicznym do osiągania celów politycznych. Nie o wierze jednak tutaj chcę mówić, ale o ideach, które usprawiedliwiają działania na rzecz tzw. dobra wspólnego. Samo to pojęcie nie jest przecież jednoznaczne.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.