Damasiewicz: Coś pomiędzy prawem a sprawiedliwością

sąd, temida
Czym innym jest wykorzystanie okazji do zawarcia korzystnej transakcji, a czym innym wykorzystanie osoby będącej w skrajnym położeniu do korzystnego dla siebie ukształtowania warunków transakcjShutterStock
23 lipca 2016

Ten, kto nie poszedł do sądu, od razu przegrał. Nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć to pokazać, wyłożyć karty na stół. I wytrzymać presję

W pewnej starej bibliotece na półce stała książka. Nie wiem o czym, ale jej tytuł zawsze mnie fascynował: „Między ustami a brzegiem pucharu”. Podobała mi się zawarta w nim sugestia, że między jednym a drugim, z natury rzeczy bliskim sobie, może się jeszcze wiele zdarzyć i zmieścić. Podobnie dzieje się między prawem a sprawiedliwością. Ktoś mógłby powiedzieć: „Niestety”. A ja przekornie i z przekonaniem mówię: „Stety, stety”. Na tym polega wymiar sprawiedliwości: jest tym wszystkim, co się może zdarzyć między ustami a brzegiem pucharu. Zilustruję to opowieścią o pewnym oszuście. Dla ułatwienia narracji opowiem tę historię w osobie pierwszej, tak jakbym to ja była prawniczką z tej opowieści.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.