Opaczne stosowanie prawa jest zjawiskiem normalnym, zdarzającym się od zawsze. Wypadkiem specjalnym jest jednak, gdy samo prawo lub jego użycie patologię rodzi bądź jej służy
Nie można zakładać opacznego stosowania prawa”. To taka prawnicza odmiana „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało” – usypiająca krytycyzm i wrażliwość. Prawnicze różowe okulary, które hipokryzyjnie usprawiedliwiają nicnierobienie (i jego negatywne skutki): niezajęcie się jakąś kwestią, gdy np. TK prewencyjnie kontroluje konstytucyjność; rezygnację z nowelizacji (gdy problem tkwi w niekompletności regulacji albo dysfunkcjonalności ustawy); brak refleksji, czy w danej sprawie istniejąca rutyna wykładni albo/i praktyka braku lub nieefektywnej kontroli posługiwania się prawem, rzeczywiście mają rację bytu. Ot, choćby Dziennik Gazeta Prawna sygnalizował niedawno rozszerzające, a wygodne dla komorników rozumienie art. 845 par. 2 k.p.c.: czy chodzi w nim o zajęcie „ruchomości znajdujących się we władaniu dłużnika” – w domyśle „wszelkich”, czy „ruchomości dłużnika znajdujących się w jego władaniu” – w domyśle będących jego własnością (Piotr Szymaniak, „Licytacja ruchomości: potrzebna inna wykładnia”, DGP z 28 maja 2015 r.).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.