Myśleliście, że winni zostali ukarani, pognębieni przeproszeni, ich szkody wynagrodzone? Naiwniacy. Żyjemy w Polsce, nie w bajce. Dlatego jestem w stanie się założyć, że wszystko skończy się źle dla dobrych. Ci źli, jak zwykle, wygrają.
Pamiętacie ten film? „Układ zamknięty” Ryszarda Bugajskiego wszedł na ekrany trzy lata temu. Narobił mnóstwo szumu, wzniecił dyskusję, nieźle się tym wszystkim nakręcaliśmy. To historia trzech biznesmenów, którzy na skutek przestępczej zmowy skarbówki i prokuratury (w tle snuły swoje lepkie sieci służby) zostali fałszywie oskarżeni o przestępstwo i pozbawieni majątku. Fabuła filmu miała inspirację w rzeczywistości. Trzynaście lat temu (sic!) aresztowano trzech biznesmenów pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na szkodę swojej firmy (sprawa krakowskiego Polmozbytu). Siedzieli w areszcie wydobywczym, potracili majątki, a z biegiem czasu zarzuty prokuratorskie topniały. Ale przecież żadna cnota nie może ujść karze. Jesienią 2013 r. krakowski sąd uznał biznesmenów za winnych wyprowadzenia pieniędzy ze swojej firmy i dał wyroki w zawieszeniu. Lech Jeziorny dostał dwa lata, Paweł Rey – rok i osiem miesięcy, a Grzegorz Nicia – osiem miesięcy. Odwołali się. Prawomocny wyrok najprawdopodobniej zapadnie w poniedziałek.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.