Komentarz tygodnia
Dozwolony użytek edukacyjny to taki wyjątek, który pozwala nauczycielom w szkole wyświetlać uczniom filmy czy rozdawać ksero fragmentów książek nie martwiąc się o prawa autorskie. Sejm przyjął nowelizację w wersji pozwalającej na to wyłącznie instytucjom naukowym i uczelniom. Nie zgodził się na rozszerzenie tego przywileju na biblioteki, muzea czy organizacje pozarządowe. Miałem okazję wysłuchać w Tok FM pasjonującej dyskusji na ten temat. Jarosław Lipszyc z Koalicji Otwartej Edukacji tłumaczył, że w bibliotekach czy świetlicach nie będzie można organizować nawet zwykłej prezentacji. Wcześniej trzeba by bowiem dostać zgodę i zapłacić tantiemy od każdego pokazywanego w niej zdjęcia. Spotkało się to z ostrą ripostą posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, przewodniczącej sejmowej komisji kultury i środków przekazu. Dowodziła, że biblioteki czy NGO-sy nie ucierpią, bo będą mogły posłużyć się prawem cytatu. Bo gdy ona co roku chodzi do zaprzyjaźnionej fundacji, czytać dzieciom bajki, to robi to właśnie w ramach prawa cytatu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.