Potajemne nagrywanie rozmówcy narusza dobro osobiste w postaci swobody wypowiedzi oraz sferę prywatności rozmówcy, a w przypadku osób prawnych sferę poufności, które powszechnie uznawane są w literaturze za wartości szczególnie chronione.
Dokonywanie potajemnego nagrywania innych osób jest powszechnie nieakceptowane w społeczeństwie i stanowi działanie zasługujące na dezaprobatę. To clou wydanego 31 stycznia 2018 r. przez Sąd Najwyższy wyroku (I CSK 292/17). Orzeczenia, którego w moim przekonaniu – choćbym nie wiem jak długo szukał argumentów – nie sposób obronić. I które niestety może być bardzo szkodliwe. Bo o ile, jak mogę się zgodzić, nagrywanie rozmówców nie jest przejawem najwyższych standardów etycznych, o tyle uznanie tej praktyki za naruszenie dóbr osobistych – a zatem zachowanie niezgodne z prawem – jest dużą przesadą. Odnoszę wręcz wrażenie, że sędziowie Sądu Najwyższego zatrzymali się w XX wieku, w ogóle nie dostrzegając, że mamy już rok 2018 i nagranie dźwięku na dyktafon jest przede wszystkim formą utrwalenia wiadomości.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.