Media i śledczy skupiają się na największych zamówieniach publicznych, podczas gdy więcej kłopotów jest z tymi mniejszymi.
Dobrym tego przykładem są tarapaty, w jakie wpadło 15 gmin. Tamtejsze szkoły chciały mieć dokładnie takie pomoce naukowe, jakie sobie wymarzyły, więc przepisały ich opisy z ofert dwóch firm. Ale robiąc przetargi, urzędnicy nie sprawdzili, czy te opisy nie wskazują konkretnego dostawcy. Zaś jednostka odpowiedzialna za wydatkowanie dotacji unijnych nie zwróciła uwagi, że niespodziewanie dużo przetargów wygrywają ci sami oferenci. Za to po kilku latach postanowiła to sprawdzić prokuratura. Efekt: urzędnicy z tych gmin mają na głowie rzecznika dyscypliny finansów i prokuratora.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.