Autopromocja

Sapkowski chce więcej pieniędzy za prawa do "Wiedźmina". "Twórca może żądać podwyższenia wynagrodzenia" [WYWIAD]

Andrzej Sapkowski
Sąd może tu oprzeć się na żądaniach powoda, ale może też podwyższyć jego wynagrodzenia w oparciu o własne rozpoznanie reguł panujących na danym rynku.ShutterStock
3 października 2018

O tym czy Andrzej Sapkowski może żądać podwyższenia wynagrodzenia za prawa do "Wiedźmina" z Januszem Piotrem Kolczyńskim, radcą prawnym z Kancelarii Radcowskiej C.R.O.P.A. rozmawia Sławomir Wikariak.

3711339-janusz-piotr-kolczynski-radca.jpg
JANUSZ PIOTR KOLCZYŃSKI radca prawny z Kancelarii Radcowskiej C.R.O.P.A.

Rzadko, bo i rzadko zachodzi sytuacja w nim opisana. Zgodnie z tym przepisem twórca może żądać podwyższenia swego wynagrodzenia przez sąd, ale tylko w razie rażącej dysproporcji między osiągniętym wynagrodzeniem a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy. Kluczowa jest tutaj ta rażąca dysproporcja, która nie zdarza się zbyt często. Czy w tej sprawie można ją wykazać? Trudno to przesądzać, nie znając umowy między pisarzem a producentem gier, ale jest to także sytuacja obiektywna, tzn. roszczenie o podwyższenie wynagrodzenia wynika z zasad ogólnych prawa autorskiego. Jeśli jest tak, jak donoszą media, że prawa majątkowe do utworów Sapkowskiego nabyto za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a gry odniosły gigantyczny sukces międzynarodowy i przynoszą zyski liczone w setkach milionów złotych, to powiedziałbym, że mielibyśmy do czynienia dokładnie z sytuacją opisaną w art. 44 prawa autorskiego.

Nie. Przepis, na podstawie którego są one formułowane, nie ma charakteru dyspozycyjnego, tylko bezwzględnie obowiązujący, a więc odnosi się także do innych podmiotów niż strona umowy. Roszczenia te wynikają wprost z ustawy i nie można się ich zrzec. Nawet gdyby wprost w umowie autor zrzekł się takiego roszczenia, to i tak mógłby je wysunąć przed sądem.

Co więcej, nawet jeśli teraz doszłoby do ugody czy też podwyższenia wynagrodzenia przez sąd, to nie zamyka to twórcy drogi do wysuwania kolejnych roszczeń na podstawie tego samego przepisu w przyszłości. Gdyby więc w przyszłości okazało się, że kontynuacja gry, jej wznowienia czy dodatki znów przyniosą zysk niewspółmiernie duży wobec wynagrodzenia pisarza, to znów mógłby on wystąpić z kolejnym pozwem do sądu wobec tego lub innego podmiotu.

Tak naprawdę nie musi niczym, może kierować się własnym oglądem. Powinien jednak oprzeć się na jakichś miarodajnych danych, a więc najlepiej powołać biegłego z zakresu księgowości. Ten przedstawiłby dane dotyczące przychodów z gry, w której prawa autorskie zostały wykorzystane, i zysków. Art. 44 mówi o korzyściach nabywcy praw majątkowych, co w zasadzie sprowadza się właśnie do zysku. Samo podwyższenie wynagrodzenia mogłoby zaś mieć charakter kwotowy albo też procentowy, czyli jakiś odsetek z zysku osiągniętego z gry. Sąd może tu oprzeć się na żądaniach powoda, ale może też podwyższyć jego wynagrodzenia w oparciu o własne rozpoznanie reguł panujących na danym rynku. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.