Amerykańska administracja zapewnia, że wprowadziła ulepszenia w funkcjonowaniu Tarczy Prywatności (Privacy Shield), czyli porozumienia z UE, które stanowi podstawę swobodnego transferu danych między serwerami po obu stronach Atlantyku. Wdrożone zmiany mają pomóc USA odeprzeć zarzuty, że w umowie brakuje mechanizmów kontroli przestrzegania przez amerykańskie firmy unijnych regulacji dotyczących prywatności.
Jedno z głównych zastrzeżeń dotyczyło dziurawego systemu samocertyfikacji, na którym oparta jest Tarcza Prywatności. W jego ramach amerykańskie przedsiębiorstwa składają w Departamencie Handlu oświadczenie o zapewnieniu adekwatnego poziomu ochronnego, które jest następnie sprawdzane przez urzędników głównie pod względem formalnym. Jak wynika z informacji przedstawionych przez administrację USA, aby naprawić tę procedurę, wzmocniono kontrolę nad powszechnym udostępnianiem przez firmy polityk prywatności, a także opublikowano nowe, uaktualnione wytyczne dotyczące procesu samocertyfikacji. Ponadto wprowadzono niezapowiedziane, wyrywkowe audyty przedsiębiorstw korzystających z Tarczy Prywatności pod kątem składania fałszywych oświadczeń oraz zapewniania punktów kontaktowych. Europejscy użytkownicy Google’a, Facebooka i innych firm bazujących na cyfrowych danych mają też do dyspozycji panel arbitrażowy, do którego mogą złożyć skargę na naruszenie swojej prywatności.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.