Adwokat musi uważać, co pisze w mediach społecznościowych

facebook
<p>Postępowanie dyscyplinarne to jednak niejedyne możliwe konsekwencje zabierania głosu w social mediach, zwłaszcza na tematy, które budzą duże społeczne emocje</p>Shutterstock
7 września 2021

Udzielając się na Twitterze czy Facebooku, prawnicy powinni bardzo ostrożnie dobierać słowa. Przesada grozi im nie tylko postępowaniem dyscyplinarnym, lecz także zszarganiem opinii zawodowej.

Przekonało się o tym niedawno trzech adwokatów z Warszawy, w sprawie których postępowanie prowadzi już rzecznik dyscyplinarny stołecznej Okręgowej Rady Adwokackiej. Pierwszym z nich jest Piotr Barczak, który na swoim koncie na Twitterze opublikował zdjęcia komendanta głównego Straży Granicznej i szefa podlaskiego oddziału tej formacji. Wskazał, że to oni odpowiadają za torturowanie uchodźców koczujących na granicy polsko-białoruskiej i zamieścił dopisek „Wiecie co zrobić, gdy spotkacie ich na ulicy”. Wywołało to falę oburzenia i komentarzy sugerujących, że to wezwanie do linczu lub użycia przemocy. W kolejnym tweecie prawnik doprecyzował, że chodziło mu o „splunięcie w twarz lub pod nogi”.

Chodziło o naplucie w twarz

Jak poinformował nas rzecznik prasowy warszawskiej ORA, postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte z urzędu 27 sierpnia (dwa dni po publikacji wpisów). Sam Piotr Barczak w odpowiedzi na pytania DGP przyznaje, że jego pierwsza, szeroko cytowana w mediach wypowiedź była zbyt wieloznaczna, przez co pozwalała na interpretacje sprzeczne z jego intencjami.

Pozostało 94% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.