Sąd Najwyższy zawiesił na trzy miesiące sędziego Jakuba Iwańca

zus nie podważy podstawy wymiaru składek pierwszy miesiąc działalności sąd najwyższy wyrok
Sąd Najwyższy zawiesił na trzy miesiące sędziego Jakuba Iwańcashutterstock
17 listopada 2025
aktualizacja 17 listopada 2025

Sąd Najwyższy w poniedziałek zawiesił w czynnościach służbowych na trzy miesiące – do 17 lutego 2026 r. – sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa Jakuba Iwańca.

Tym samym SN nie zakwestionował decyzji ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka z początku listopada br. o przerwie w czynnościach sędziego Iwańca, która miała związek z podejrzewaniem przestępstwa prowadzenia przez sędziego pojazdu w stanie nietrzeźwości i kolizji 11 października br. w Rejowcu Fabrycznym.

Poniedziałkowa uchwała Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN w składzie dwojga sędziów i ławnika zapadła jednogłośnie. – Ten okres zawieszenia jest podyktowany m.in. tym, że w tym czasie, zdaniem SN, prawdopodobnie zostanie rozpoznana sprawa immunitetowa za zarzucany sędziemu czyn – powiedziała przewodnicząca składu SN, sędzia Barbara Skoczkowska.

O zarządzeniu przerwy w czynnościach sędziego minister sprawiedliwości informował wieczorem 4 listopada br. na portalu X. Taka decyzja – zgodnie z przepisami – musi być „niezwłocznie” skontrolowana przez sąd. Zarządzona przerwa w wykonywaniu czynności może bowiem trwać nie dłużej niż miesiąc do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny.

"Iwaniec powinien świecić przykładem"

W zamieszczonym jeszcze 4 listopada wideo Żurek podkreślał, że Iwaniec, który pełnił również funkcję lokalnego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów przy warszawskim sądzie okręgowym, powinien świecić przykładem i przestrzegać prawa. Żurek przypominał, że „jak twierdzi prokuratura, prowadził on pojazd pod wpływem alkoholu i doprowadził do kolizji”. Według obrony sędziego to nie sędzia Iwaniec siedział za kierownicą auta, tylko był jego pasażerem.

Tymczasem tego samego dnia - czyli 4 listopada – kilka godzin wcześniej Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN zdecydowała o uchyleniu takiego zarządzenia o przerwie w czynnościach Iwańca, w tej samej sprawie, wydanego 17 października br. przez prezesa sądu rejonowego.

Sąd Najwyższy zdecydował 4 listopada o uchyleniu zarządzenia prezesa SR, gdyż w momencie jego wydania Iwaniec był objęty inną przerwą w czynnościach – jeszcze wcześniejszą i wynikającą z innych kwestii – zarządzoną pod koniec września br. przez ministra Żurka, która następnie również została uchylona, ale dopiero w drugiej połowie października.

Tym razem – de facto trzecie zarządzenie o przerwie w czynnościach sędziego Iwańca, a drugie związane z kwestią kolizji – nie zostało uchylone. Jak przypomniała sędzia Skoczkowska, poprzednie uchylenie dokonane przez SN 4 listopada zapadło „ze względów formalnych, a nie merytorycznych – co ma istotne znaczenie”.

Jednocześnie sędzia SN oceniła, że biorąc pod uwagę „wszystkie okoliczności, które były wskazane w zarządzeniu ministra Żurka, jak i we wcześniejszym, uchylonym (...), to należy uznać, że jest ono w pełni zasadne, a minister wziął pod uwagę okoliczności związane z tą sprawą”.

Od orzeczenia przysługuje odwołanie

Od poniedziałkowego orzeczenia SN przysługuje odwołanie w terminie siedmiu dni, rozpatruje je inny wydział Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

W sprawie kolizji w Rejowcu Fabrycznym w końcu października Prokuratura Krajowa skierowała wniosek o uchylenie immunitetu sędziego Iwańca. Nie ma jeszcze wyznaczonego terminu posiedzenia w tej sprawie w SN.

Wobec sędziego Iwańca toczą się już – na różnych etapach – różne inne sprawy immunitetowe w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Od grudnia zeszłego roku SN rozpoznaje już wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Iwańcowi w związku z tzw. aferą hejterską. Ostatnie posiedzenie w tej sprawie było na początku października; sprawa jest nadal rozpatrywana.

Z kolei w związku z innym z wątków związanych z tzw. aferą hejterską SN już w połowie lutego br. odmówił uchylenia immunitetu Iwańcowi. Wniosek kieleckiej prokuratury w tamtej sprawie miał związek z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia na przełomie 2018 i 2019 roku przestępstwa „wielokrotnego pomówienia” ówczesnego sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie, a obecnie ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Lutowa decyzja SN pozostaje nieprawomocna, na rozpoznanie czeka zażalenie prokuratury. – To był stek nieprawd i bzdur wylanych pod moim adresem, jakobym miał się wcielać w rolę anonimowego hejtera – komentował sędzia Iwaniec, odnosząc się do tamtej sprawy.

W zeszłym roku Prokuratura Krajowa wnioskowała o uchylenie m.in. Iwańcowi immunitetu w sprawie dotyczącej ukrywania akt postępowań dyscyplinarnych. Sąd Najwyższy w pierwszej połowie września br. nie wyraził jednak zgody na uchylenie mu immunitetu, na co prokuratura również złożyła zażalenie.

Pod koniec września br. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało o sformułowaniu kolejnych zarzutów wobec m.in. Iwańca przez rzeczników dyscyplinarnych MS, tzw. rzeczników ad hoc. Dotyczyły one „wulgarnych wpisów w serwisie X, odnoszących się do innych sędziów, niedających się pogodzić z godnością urzędu sędziego”.

Iwaniec pełnił funkcję zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Na początku listopada br. rzecznik dyscyplinarna sędziów sądów powszechnych Joanna Raczkowska odwołała go z tej funkcji. Z kolei mający biuro w budynku KRS sędzia Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów mianowany w 2018 r. i nieuznający swojego odwołania dokonanego jeszcze przez poprzedniego szefa MS Adama Bodnara, uważa, że odwołania lokalnych zastępców rzecznika dyscyplinarnego, w tym Iwańca, „są nieskuteczne”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.