Zbigniew Bogucki uderzył w premiera. Prof. Marek Chmaj odpowiada jednoznacznie

Zbigniew Bogucki
Zbigniew Boguckiprezydent.pl / Przemysław Keler
dzisiaj, 19:20

Spór o powołanie ponad 200 asesorów sądowych przerodził się w otwarty konflikt między rządem a Kancelarią Prezydenta. Zbigniew Bogucki twierdzi, że podpis premiera nie był potrzebny. Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj ocenił argumentację jako sprzeczną z podstawowymi zasadami Konstytucji.

Konflikt dotyczy skuteczności nominacji asesorskich wręczonych 28 lipca 2026 r. przez prezydenta Karola Nawrockiego. Premier Donald Tusk podpisał następnie dokumenty dotyczące 200 asesorów, uznając, że bez kontrasygnaty akty urzędowe prezydenta nie mogły wywołać skutków prawnych. Kancelaria Prezydenta przedstawia odmienną wykładnię i powołuje się na czerwcowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki stwierdził, że podpisy Donalda Tuska nie zmieniły sytuacji prawnej asesorów. Według niego były jedynie polityczną próbą wyjścia z konfliktu wywołanego przez szefa rządu. Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj w rozmowie z „Faktem” uznał jednak, że stanowisko Boguckiego nie jest rzetelną analizą prawną, lecz emocjonalną publicystyką opartą na selektywnym odczytaniu przepisów.

Kontrasygnata premiera w centrum sporu o asesorów sądowych

Podstawą argumentacji rządu jest art. 144 Konstytucji. Zgodnie z jego pierwszym ustępem akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wymagają dla swojej ważności podpisu prezesa Rady Ministrów. Kontrasygnata oznacza jednocześnie przejęcie przez premiera odpowiedzialności politycznej za dany akt przed Sejmem.

Od tej zasady istnieją wyjątki. Art. 144 ust. 3 Konstytucji zawiera zamknięty katalog 30 prezydenckich prerogatyw, które nie wymagają podpisu szefa rządu. Wśród nich znajduje się powoływanie sędziów, jednak Konstytucja nie wymienia wprost mianowania asesorów sądowych.

Zdaniem prof. Marka Chmaja ma to rozstrzygające znaczenie. Konstytucjonalista wskazuje, że skoro mianowanie asesorów nie zostało umieszczone w katalogu prerogatyw, akt prezydenta podlega ogólnej zasadzie kontrasygnaty. Obowiązek podpisu premiera nie musi być dodatkowo zapisany w ustawie regulującej ustrój sądów. Wynika bezpośrednio z Konstytucji, która jest najwyższym źródłem prawa.

Ekspert w rozmowie z Faktem podkreślił, że rozróżnić należy dokument wręczany konkretnej osobie podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim od aktu urzędowego wywołującego skutki prawne. Samo przekazanie asesorowi nominacji nie przesądza jeszcze, że procedura przewidziana w Konstytucji została skutecznie zakończona.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca 2026 r.

Kancelaria Prezydenta opiera swoje stanowisko na wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca 2026 r. w sprawie o sygnaturze K 2/26. Trybunał rozpatrywał przepisy dotyczące kilku kompetencji prezydenta związanych z Sądem Najwyższym oraz mianowaniem asesorów sądowych.

W sprawie asesorów Trybunał zakwestionował wykładnię art. 106 par. 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którą skuteczność mianowania wymaga podpisu prezesa Rady Ministrów. W ocenie większości składu czynność ta jest funkcjonalnie związana z konstytucyjną prerogatywą powoływania sędziów i nie powinna być uzależniona od decyzji premiera.

Trybunał przyjął w ten sposób koncepcję prerogatywy pochodnej. Jej zwolennicy argumentują, że niektóre czynności niewymienione dosłownie w art. 144 ust. 3 Konstytucji powinny korzystać z takiej samej ochrony jak kompetencje zapisane w katalogu prerogatyw, jeżeli są niezbędne do ich wykonania.

Prof. Marek Chmaj w rozmowie z Faktem interpretuje wyrok inaczej. Według konstytucjonalisty orzeczenie dotyczyło wykładni przepisu ustawowego, a nie usunięcia obowiązku wynikającego bezpośrednio z art. 144 Konstytucji. W jego ocenie ustawa rzeczywiście nie musi wprowadzać kontrasygnaty, ponieważ wymóg podpisu premiera obowiązuje na podstawie samej ustawy zasadniczej.

Spór dotyczy zatem nie tylko treści jednego przepisu, lecz także granic wykładni konstytucyjnej. Kancelaria Prezydenta uznaje mianowanie asesorów za kompetencję powiązaną z powoływaniem sędziów. Strona rządowa oraz prof. Chmaj wskazują natomiast, że katalog prerogatyw jest zamknięty i nie może być rozszerzany w drodze interpretacji.

Donald Tusk podpisał dokumenty 200 asesorów sądowych

Po uroczystości w Pałacu Prezydenckim dokumenty trafiły za pośrednictwem prezesów sądów do Krajowej Rady Sądownictwa, a następnie do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Donald Tusk 5 sierpnia podpisał dokumenty dotyczące 200 asesorów.

Kancelaria Premiera uznała, że w ten sposób został spełniony konstytucyjny wymóg kontrasygnaty. Rząd powołał się również na stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa z 29 lipca, zgodnie z którym akty prezydenta niewymienione w katalogu określonym w art. 144 ust. 3 Konstytucji wymagają podpisu prezesa Rady Ministrów.

Premier przekonywał, że celem jego decyzji było zabezpieczenie sytuacji prawnej asesorów oraz wydawanych przez nich orzeczeń. Według danych przedstawionych przez Kancelarię Premiera grupa 200 asesorów może rozpatrywać miesięcznie od 10 tys. do 11 tys. spraw. Wątpliwości dotyczące skuteczności powołań mogłyby więc wpływać nie tylko na status samych asesorów, lecz także na postępowania prowadzone z ich udziałem.

Prezydent Karol Nawrocki podczas uroczystości 28 lipca wskazywał natomiast, że do Pałacu Prezydenckiego przyjechało ponad 200 osób. Nominacje przedstawiał jako ważny element uzupełniania kadr sądowych oraz poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Zbigniew Bogucki kwestionuje skutki podpisu premiera

Zbigniew Bogucki ocenił, że późniejsze podpisanie dokumentów przez Donalda Tuska nie wywołało skutków prawnych. Szef Kancelarii Prezydenta uznał nominacje asesorskie za wyłączną kompetencję głowy państwa, potwierdzoną przez czerwcowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

W swoim wpisie w serwisie X Bogucki określił decyzję premiera jako przyznanie, że kompetencja w sprawie powołania asesorów należy do prezydenta. Zakwestionował także przygotowanie prawne osób doradzających Donaldowi Tuskowi. Spór został w ten sposób przeniesiony z poziomu wykładni przepisów na poziom ostrej polemiki politycznej.

Prof. Marek Chmaj ocenił, że taka argumentacja pomija konstrukcję odpowiedzialności konstytucyjnej prezydenta i premiera. Kontrasygnata nie oznacza przejęcia kompetencji głowy państwa przez szefa rządu. Prezydent nadal podejmuje decyzję i podpisuje akt, natomiast premier, udzielając kontrasygnaty, bierze za niego odpowiedzialność polityczną.

Konstytucjonalista uznał wypowiedź Boguckiego za celową manipulację. Jego zdaniem szef Kancelarii Prezydenta musi znać zasadę, zgodnie z którą wszystkie akty urzędowe niewymienione w zamkniętym katalogu prerogatyw wymagają podpisu premiera.

Status asesorów sądowych i możliwe skutki prawne konfliktu

Asesor sądowy wykonuje czynności orzecznicze i korzysta z gwarancji niezawisłości, ale jego status nie jest tożsamy ze statusem sędziego powołanego na czas nieoznaczony. Asesura jest jednym z etapów prowadzących do objęcia urzędu sędziowskiego. To właśnie różnica między asesorem a sędzią stanowi jeden z najważniejszych elementów obecnego sporu.

Kancelaria Prezydenta uważa, że ze względu na wykonywanie przez asesorów wymiaru sprawiedliwości sposób ich powoływania powinien być chroniony przed wpływem rządu. Strona rządowa odpowiada, że ustrojowej niezależności nie można budować przez rozszerzanie katalogu prerogatyw poza wyraźną treść Konstytucji.

Konflikt może mieć wymiar praktyczny. W razie zakwestionowania skuteczności nominacji strony postępowań mogłyby próbować podważać skład sądu oraz prawidłowość wydanych rozstrzygnięć. Premier uzasadniał złożenie podpisów koniecznością usunięcia takiego ryzyka. Kancelaria Prezydenta twierdzi jednak, że kontrasygnata była zbędna, a jej późniejsze udzielenie pozostaje prawnie bezskuteczne.

Ostateczna ocena może zależeć od rozstrzygnięć podejmowanych w konkretnych postępowaniach przez sądy krajowe. Spór ujawnia jednocześnie szerszy problem: brak zgody najważniejszych organów państwa co do zakresu kompetencji prezydenta oraz znaczenia orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.