Być może jestem uprzedzony do lekarzy, jak chyba każdy, kto regularnie czyta gazety. Z całego kraju napływają informacje o powszechnej znieczulicy, bezwarunkowej solidarności zawodowej, przypominającej mafię czy po prostu zwykłej chciwości. Ktoś mógłby powiedzieć, że są to odosobnione przypadki, które wytwarzają fałszywy obraz tego środowiska, jednak reakcje innych lekarzy, władz szpitala czy liderów ich organizacji już odosobnione nie są. Cokolwiek by się działo, lekarze są niewinni, winne są zawsze minister i media. Do tego jak nikt inny potrafią oni coś, co jest ich wadą, przekształcić w zaletę.
Doskonale obrazuje to przykład lekarza, który nie operował, bo spał na dyżurze. Dla normalnego człowieka spanie w pracy – do tego sytuacja, gdy podwładny boi się daną osobę obudzić (co wskazuje na to, że dostał zakaz) – jest skandaliczne. Oczywiście, że zdarza się to również w innych branżach, ale przyłapany na tym nie robi z takiego zdarzenia objawu swojej cnoty, tak jak pewien ordynator. Otóż potrafił on bezczelnie stwierdzić, że to dlatego, że od kilkudziesięciu godzin pełni dyżur, czyli w domyśle – jest pracowity i zaradny, a to w III RP podstawowe cnoty. Lekarzowi temu chyba nawet przez myśl nie przejdzie, że pogrąża się jeszcze bardziej, a jego zachowanie jest przejawem chciwości i kompletnego braku szacunku dla życia i zdrowia pacjentów, bo żaden człowiek nie jest w stanie dobrze pracować przez kilkadziesiąt godzin, szczególnie gdy każdy błąd może kogoś kosztować życie. Sprawca skandalicznego zaniedbania, przez które ktoś stracił zdrowie, buńczucznie potrafi się przedstawiać jako ofiara tej sytuacji, bo przecież on tyle pracuje. Rozumiem, że dom sam się nie zbuduje, a samochód sam się nie kupi, a to najlepsze metody na zdobycie szacunku w tym środowisku, ale poza tzw. przymusem społecznym nikt danemu lekarzowi nie każe brać po kilka dyżurów z rzędu, a przyłapany na tym powinien chociaż okazać skruchę, a nie przedstawiać się jako ofiara. Czy naprawdę jest wielki problem w przyjmowaniu większej liczby osób na studia medyczne? Moim zdaniem nie, chociaż organizacje lekarskie znajdą pewnie sto argumentów na to, że obniży to, o zgrozo, jakość leczenia, podobnie jak to miało miejsce w dyskusji o otwarciu zawodu prawnika. Przypomina mi się też przykład pewnego doktora, który jako jedyny w szpitalu nie brał łapówek, za co spotkało go niezrozumienie i wręcz ostracyzm środowiska. Przykłady można by mnożyć i mam nieodparte wrażenie, że wcale nie są one odosobnione, o czym świadczy zajadła obrona lekarzy, którzy wpadli, przez własne środowisko.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.