Jest popyt na polskich inżynierów w Niemczech

12 marca 2013

Jest popyt na polskich inżynierów w Niemczech, ale doświadczonych i wąskich specjalności. Zapotrzebowanie rośnie najszybciej w branżach: motoryzacyjnej, energetyce, przemyśle tworzyw sztucznych i kosmetyków. Według niemieckich danych, liczba wakatów jest oceniana na 70 tysięcy.

Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering, polsko-niemieckiej firmy zajmującej się wyszukiwaniem specjalistów podkreśla, że takie osoby nigdy nie przeglądają ogłoszeń w działach "Dam pracę". Są wyszukiwane, niejednokrotnie z dużym trudem i zatrudniane przy konkretnych projektach. Jeden z koncernów szuka, na przykład, inżyniera, który podejmie się bezprzewodowego skorelowania pracy telefonu komórkowego z samochodem.

W Polsce brakuje około 10 tysięcy inżynierów i coraz więcej młodych ludzi podejmuje takie studia. Dyplom nie gwarantuje jednak pracy: także nasz przemysł szuka ludzi z wąską specjalizacją i doświadczeniem. Ewa Chybińska z Politechniki Warszawskiej w PR24 zapewniła, że polskie politechniki reagują na wymogi współczesności. Na Wydziale Samochodów i Maszyn Roboczych jest otwierany kierunek inżynierii pojazdów hybrydowych i elektrycznych. To jeden z przykładów. 

Według Bergman Engineering, średnie wynagrodzenie inżyniera w Polsce , brutto, wynosi 7 tysięcy złotych, we Włoszech 30 tysięcy. Inżynierowie w branży "ropa i gaz" otrzymują średnio prawie 16 tysięcy złotych miesięcznie. Ci sami inżynierowie w Norwegii zarabiają między 31 a 46 tysięcy złotych. 

Niemieccy specjaliści z "wysokiej półki" żądają 80 euro za godzinę, polski inżynier na kontrakcie przyjmie tę propozycję za 40 euro, powiedział Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.