Nie wystarczy udowodnić, że pracownik korzystał z firmowego samochodu do celów prywatnych. Trzeba jeszcze wykazać straty, które pracodawca poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu tej szkody nie wyrządzono – orzekł Sąd Najwyższy.
Pracodawca zatrudniał pracownika na stanowisku kierowcy. Zgodnie z obowiązującymi w firmie zasadami podwładni mogli wykorzystywać auta tylko do zadań służbowych. W pojazdach zamontowano tachografy. Z porównania karty kierowcy i danych tachografu wynikało, że mężczyzna przejechał ok. 3 tys. km w celach innych niż służbowe. Pracodawca przyjął, że średnia stawka w krajowym transporcie drogowym dla samochodów ciężarowych o ładowalności 18–27 ton wynosi 3,5 zł netto za przejechany kilometr i domagał się od kierowcy zwrotu ponad 10 tys. zł. Ten nie poczuwał się do winy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.