Ostatnie dane o wysokim tempie rozwoju naszej gospodarki mają jedną zasadniczą wadę: dotyczą przeszłości. Tymczasem przyszłość nie jest taka różowa. Główne gospodarki UE stanęły, a rozwój polskich firm zaczyna szybko hamować.
Tuż po wyborach nowy rząd będzie musiał zrewidować optymistyczne założenia do budżetu, w tym m.in. szacunki bezrobocia. Z powodu dużej niepewności dotyczącej dalszego rozwoju naszej gospodarki firmy wstrzymują się z inwestycjami. W efekcie wzrost zatrudnienia, który widzieliśmy jeszcze w danych z połowy roku, zacznie szybko wygasać. Pogarszające perspektywy rynku pracy stanowią doskonałą okazję dla polityków, zwłaszcza przed wyborami, aby wykazać wrażliwość społeczną i przedstawić plany zahamowania wzrostu bezrobocia. Niestety, propozycje działań serwowane przez polityków i związki zawodowe są nieefektywne lub wręcz szkodliwe.
Od pół roku szefowa resortu pracy Jolanta Fedak próbuje przekonać ministra finansów, by ten zgodził się na zwiększenie o 1,5 mld zł wydatków z Funduszu Pracy na tzw. aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. Jak dotąd Jacek Rostowski nie dał się przekonać do tego pomysłu. I słusznie, bo w większości przypadków szkolenia i staże zawodowe nie zwiększają szans bezrobotnych na podjęcie zatrudnienia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.