Lisowska: Pańskie oko budżet tuczy

10 czerwca 2011

Ewa Kopacz, minister zdrowia, której sen z oczu spędza troska o pacjenta, pewnej marcowej nocy odwiedziła kilka punktów nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Od 1 marca, jak wiadomo, nie obowiązuje już rejonizacja. Chory, niezależnie od miejsca zamieszkania, może w nocy lub w weekend zgłosić się do dowolnej placówki, która ma kontrakt z NFZ. Minister to sprawdziła naocznie i ogłosiła z triumfem, że po wprowadzonych przez nią zmianach nocna i świąteczna pomoc działa bez zarzutu.

Zachęcała do korzystania, więc skorzystałam. Tyle że pani minister pojechała z telewizyjnymi kamerami, a ja ze starszą panią przewlekle chorą, której akurat w weekend skończyły się leki. I tu zaczęła się seria niemiłych niespodzianek.

Po pierwsze okazało się, że najbliższa przychodnia, która takie usługi świadczyła przez kilka lat, nie ma już kontraktu. Po drugie, w jedynym punkcie, który obsługuje kilkudziesięciotysięczną miejscowość, obowiązuje rejonizacja. Tu przyjmowani są mieszkańcy miasta, a pacjent zamieszkały tuż za jego granicami, musi wybrać się do innego punktu – na drugim końcu powiatu. Po trzecie, dyżurujący lekarz – zgodnie z nowymi przepisami – nie mógł wypisać starszej pani recepty ze zniżką na lek refundowany. To nie on jest bowiem jej lekarzem prowadzącym. I trudno, żeby nim był, skoro dyżuruje w nocy i w święta właśnie po to, żeby tamten lekarz mógł odpoczywać.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.