Guza: Odszkodowania i więzienie, czyli jak skutecznie walczyć z mobbingiem

Łukasz Guza, zastępca kierownika działu praca
Łukasz Guza, zastępca kierownika działu pracaDGP
3 czerwca 2011

Prawo powinno mobilizować pracodawców do tego, by w swoich firmach przeciwdziałali nękaniu

Już od najbliższego poniedziałku każdy, kto przez uporczywe nękanie innej osoby wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, będzie mógł trafić do więzienia nawet na trzy lata. W życie wchodzą bowiem przepisy, które wprowadzają do kodeksu karnego tzw. stalking, czyli nowy rodzaj przestępstwa polegającego na stosowaniu przemocy emocjonalnej.

Tymczasem nadal bezkarne pozostaje nękanie innych w miejscu pracy. Mimo że kodeks pracy zabrania mobbingu już od 2004 r., w praktyce ochrona przed dręczeniem ze strony przełożonego lub współpracownika nie działa. Sądy uwzględniają zaledwie 3 – 5 proc. roszczeń o wypłatę odszkodowania lub zadośćuczynienia za nękanie w firmie. Mają problemy z udowodnieniem, że działanie szefa było uporczywe lub miało na celu poniżenie albo ośmieszenie podwładnego. Pokrzywdzeni zazwyczaj nie pracują już w firmach, w których byli mobbingowani, a zatrudnieni tam nadal świadkowie przeważnie nie chcą zeznawać na ich korzyść.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.