Intensywna dyskusja na temat zmian w OFE trwa już prawie trzy miesiące. I to jeszcze nie koniec sporu, bo przecież projekt ustawy nie wylądował nawet w Sejmie. Trudno o lepsze pole do popisu w okresie kampanii wyborczej niż debata na temat tak wrażliwy społecznie, jakim są emerytury. Dyskusja o benchmarku, zdefiniowanej składce, limitach inwestycyjnych czy też poziomie opłat za zarządzanie jest dla wielu Polaków zupełnie niezrozumiała. Obawiam się, że z całego zamieszania wiele osób rozumie jedynie to, że mieszane jest przy naszych emeryturach. Po debacie w Sejmie ten efekt może być tylko spotęgowany.
W ostatnich dniach udało się uzgodnić pewien kompromis co do zmian w systemie emerytalnym. A skoro to kompromis, zwolennicy systemu stworzonego w 1999 roku będą niezadowoleni, bo wciąż uważają, że to nie OFE, tylko brak reform jest przyczyną wysokiego długu publicznego. Z kolei przeciwnicy OFE uznają, że powrót do 5-procentowej wysokości składki przekazywanej do funduszy emerytalnych jest zakwestionowaniem całej retoryki wskazującej na bezsens powoływania tych instytucji przed 12 laty.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
