Niekończący się spór o OFE ujawnił podziały znacznie istotniejsze niż tylko na zwolenników utrzymania dotychczasowej składki do drugiego filaru i tych, którzy pogodzeni są z jej obniżką, a nawet przeciwników OFE.
Prawie 15 mln przyszłych emerytów różni stosunek do państwa. Jedni chcieliby, by było go jak najmniej. Skoro słabo radzi sobie tam, gdzie jest niezastąpione, na przykład w aparacie sprawiedliwości, to niech odda obszary, na których lepiej poradzą sobie instytucje prywatne, między innymi kapitałową część naszych emerytalnych oszczędności. Rynkowi, przy wszystkich jego słabościach, ufamy bardziej niż politykom. Ci, zwłaszcza przed wyborami, potrafią być nieprzewidywalni. Nie ma ceny, której nie byliby gotowi zapłacić, by zwiększyć swoje wyborcze szanse. Specemerytury górnicze, przeforsowane tuż przed wyborami w 2005 r., są tego najlepszym przykładem.
Sprowadzić państwo do roli stróża nocnego chcieliby młodzi, świetnie wykształceni, a więc także najlepiej zarabiający, dynamiczni mieszkańcy wielkich miast. Elity. Zwolennicy większej obecności państwa to z kolei, jak podpowiadają socjologowie, osoby raczej słabo wykształcone, starsze, mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Te etykietki bronią się, ale tylko z grubsza i w sytuacjach przewidywalnych. Kiedy pojawiają się kłopoty, pomocy państwa oczekują, a często wręcz żądają, jedni i drudzy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.