Niech ta część składki emerytalnej, która idzie do OFE, trafia do kieszeni przyszłego emeryta, a nie do ZUS, jak chce rząd. Wystarczy, jeśli do systemu wpłacimy tyle, ile potrzeba na minimalne świadczenia
Jeśli rząd chce skazać przyszłych emerytów oszczędzających w OFE wyłącznie na wpłaty do ZUS, to lepiej, by te pieniądze, a więc 7,3 proc. pensji każdego ubezpieczonego, oddać właścicielom. Wtedy każdy będzie samodzielnie inwestował lub oszczędzał na starość, wiedząc, że świadczenie pochodzące z pozostałej części składki będzie bardzo niskie.
Na emeryturę każdy odkłada 19,52 proc. pensji. 12,22 proc. trafia do ZUS, jest księgowane na indywidualnych kontach, ale pieniądze wydawane są na bieżące świadczenia dla obecnych emerytów. Tak działa tzw. system repartycyjny. Reszta składki, czyli 7,3 proc., idzie do OFE. Też na indywidualny rachunek, tym razem jednak pieniądze są inwestowane na rynku. Tak działa część kapitałowa systemu. To przejrzysty system. Tak była rozumiana umowa społeczna w momencie wprowadzania reformy emerytalnej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.