Rządowi, który wyda więcej, niż zostało zapisane w ustawie budżetowej, grozi Trybunał Stanu. Ale politycy, którzy rujnują budżety swoich następców, od lat robią to bezkarnie. Dlatego właśnie po 11 latach widzimy, że nowy system emerytalny nie okazał się sukcesem, lecz zagrożeniem dla finansów publicznych. Kolejne ekipy rządzące zrobiły bowiem wiele, aby go zepsuć. Obecna zaś, z tych samych powodów, boi się naprawiać.
Nowy system opierał się na dwóch fundamentalnych założeniach – że od państwa w przyszłości dostaniemy tylko tyle, ile wcześniej zaoszczędzimy w postaci płaconych składek. Oraz że tę różnicę między wysokością starych i nowych świadczeń w dużym stopniu zrekompensują nam OFE, pomnażając składki z drugiego filaru na rynku kapitałowym. Potężne grupy interesów szybko zorientowały się, że reforma odbiera im okazję, by z budżetu wyszarpać więcej. I się zaczęło. Ich polityczny nacisk polegał na tym, by dla siebie wytargować z politykami inny, bardziej korzystny system emerytalny. Nowy, zreformowany miał objąć tylko frajerów, niezdolnych, by udać się z kilofami pod Sejm.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
