Joanna Solska: Emerytury psuje się bezkarnie

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP
2 grudnia 2010

Rządowi, który wyda więcej, niż zostało zapisane w ustawie budżetowej, grozi Trybunał Stanu. Ale politycy, którzy rujnują budżety swoich następców, od lat robią to bezkarnie. Dlatego właśnie po 11 latach widzimy, że nowy system emerytalny nie okazał się sukcesem, lecz zagrożeniem dla finansów publicznych. Kolejne ekipy rządzące zrobiły bowiem wiele, aby go zepsuć. Obecna zaś, z tych samych powodów, boi się naprawiać.

Nowy system opierał się na dwóch fundamentalnych założeniach – że od państwa w przyszłości dostaniemy tylko tyle, ile wcześniej zaoszczędzimy w postaci płaconych składek. Oraz że tę różnicę między wysokością starych i nowych świadczeń w dużym stopniu zrekompensują nam OFE, pomnażając składki z drugiego filaru na rynku kapitałowym. Potężne grupy interesów szybko zorientowały się, że reforma odbiera im okazję, by z budżetu wyszarpać więcej. I się zaczęło. Ich polityczny nacisk polegał na tym, by dla siebie wytargować z politykami inny, bardziej korzystny system emerytalny. Nowy, zreformowany miał objąć tylko frajerów, niezdolnych, by udać się z kilofami pod Sejm.

Pozostało 60% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.