Uefka to nie umowa ubezpieczenia: Konsument zawalczy o odszkodowanie od nieuczciwego ubezpieczyciela

ubezpieczenie
Na pewno skorzystać na uchwale może kilkadziesiąt tysięcy osób, które – choć miały rację w sporach z zakładami ubezpieczeń – nie otrzymałyby pieniędzy wskutek podniesienia przez korporacje zarzutu przedawnienia.ShutterStock
13 sierpnia 2018

Polisa z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym ma mieszany charakter. Nie należy jej z góry uznawać za umowę ubezpieczenia. Droga do walki z korporacjami jest otwarta

To kluczowe stwierdzenie piątkowej sesji Sądu Najwyższego. Trzy jednobrzmiące uchwały są bardzo korzystne dla konsumentów, mogą zaś mieć opłakane skutki dla zakładów ubezpieczeń, które wciskały niewiele warte produkty nieświadomym ludziom. Radości nie kryje rzecznik finansowy. Aleksandra Wiktorow od lat przekonywała, że tzw. uefki mają niewiele wspólnego z ubezpieczeniami

Polisowy miszmasz

W sprawach, które trafiły do Sądu Najwyższego, chodziło o to, ile wynosi termin przedawnienia roszczeń posiadaczy toksycznych polis względem ubezpieczycieli. Jeśli uznać uefkę za typową umowę ubezpieczenia – zastosowanie znaleźć powinien art. 819 par. 1 kodeksu cywilnego („Roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się z upływem lat trzech”). Jeżeli natomiast uznamy, że uefka to umowa nienazwana o mieszanym charakterze (inwestycyjno-ubezpieczeniowym), zastosowanie znalazłby ogólny 10-letni termin, mający swe umocowanie w art. 118 k.c. (od 9 lipca 2018 r., po wejściu w życie nowelizacji k.c., o której wiele pisaliśmy, wynosi on sześć lat).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.