SLD chce skarżyć do Trybunału Konstytucyjnego ustawę podnoszącą od 2011 roku stawki VAT. Uważa, że ustawa została wprowadzona zbyt szybko i nie dała podatnikom dość czasu, by się z nią oswoić. Niestety, orzeczenie, nawet jeśli zapadnie, będzie miało symboliczne znaczenie i niczego w naszym życiu i naszych finansach nie zmieni. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów.
Po pierwsze, zakładając, że wnioskiem trybunał zajmie się w normalnym trybie, na rozstrzygnięcie przyjdzie nam poczekać mniej więcej półtora roku. Za dwa lata – jeśli wierzyć temu, co wynika obecnie z przepisów – podwyższone w tym roku stawki VAT powinny wrócić do pierwotnej wysokości. Innymi słowy, jeśli finanse publiczne się nie załamią i nie przekroczymy tzw. progów ostrożnościowych – a resort finansów zapewnia, że tak się nie stanie – to 1 stycznia 2013 r. powinny zacząć obowiązywać stawki VAT w wysokości 22, 7 i 5 proc. Poza stawką 5-proc. oznacza to oczywiście powrót do tego, co obowiązywało przed podwyżką VAT. Pod warunkiem oczywiście, że rząd z jakichś sobie tylko znanych powodów nie zdecyduje się na przedłużenie czasu stosowania nowych stawek. To jednak oznaczałoby, że rząd ten (jeśli będzie to nadal ten rząd, tej partii) w sposób absolutnie skandaliczny oblewa egzamin z wiarygodności.
Po drugie, nie należy liczyć, że trybunał, jeśli nawet uzna argumenty SLD i orzeknie, że tryb wprowadzenia podwyżki stawek VAT był niezgodny z konstytucją, cofnie w ten sposób te podwyżki. Tak się nie stanie. I zapłaconego wyższego VAT i tak już nie odzyskamy. Tak się bowiem utarło, że tam, gdzie chodzi o finansowe interesy państwa, trybunał orzeka w sposób, który nie naraża budżetu na straty. Nie ma żadnych powodów, by w tej sprawie miało być inaczej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.