Prawo nie jest rzeczą prostą. A już podatkowe szczególnie. Dlatego ten, kto domaga się prostych podatków, mówi jedynie o pogłównym, sam być może nie zdając sobie z tego sprawy.
Czyli czymś na kształt karty podatkowej, tylko jeszcze prostszej, bo bez deklarowania czegokolwiek przez podatnika. Przychodzi urzędnik i sam wymierza daninę. Nie patrzy na dochód, obrót, majątek ani sytuację życiową. Jedyną przesłanką jest to, że podatnik żyje (istnieje).
T am, gdzie pojawia się element relatywizmu, tam natychmiast otwiera się furtka. Jeśli dodać do tego nieudolność ustawodawcy, jest pewne, że podatnicy okazji nie przepuszczą. Przykładów jest aż nadto.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.