Autopromocja

Internet rzeczy uratuje telekomy

Internet Rzeczy
W 2013 r. na świecie było podłączonych do sieci 9,1 mld inteligentnych urządzeń komunikujących się ze sobą bez udziału człowieka.ShutterStock
7 lipca 2015

Sektor telekomunikacyjny nie ma już szans na dalsze proste wzrosty. 150 proc. – tyle według najnowszych danych UKE wynosi nasycenie polskiego rynku kartami SIM. To oznacza, że pod tym względem dogoniliśmy średnią unijną i zaczyna się powoli wyczerpywać możliwość sprzedawania klientom komórek.

2239268-.jpg
2239282-i02-2015-129-000000800.jpg
Jarek Smulski analityk IDC Polska

 Tak prywatnym, jak i korporacyjnym. Bo jak się okazuje, firmowy telefon wcale nie jest już postrzegany – jak kilka lat temu – jako szczególnie pożądane dobro. Przeciwnie. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez portal Pracuj.pl, pracownicy wcale nie chcą takiego dodatku do pensji. Firmowych telefonów nie traktują jako dodatkowej korzyści, tylko jako „smycz”, która zobowiązuje ich do ciągłego bycia w zasięgu pracodawcy.

Te 150 proc. jest wartością nieco zawyżoną przez nieaktywne karty. – Proszę zwrócić uwagę, że wśród operatorów prepaidu tylko jeden podaje liczby, uwzględniając nieużywane karty SIM – tłumaczy Piotr Mazurkiewicz, członek zarządu easyCALL.pl. – Różnice widać, gdy spojrzymy na dane Analysys Mason. Firma szacuje nasycenie rynku telefonii ruchomej w Polsce na poziomie o ponad 10 pkt proc. niższym niż UKE. Wynika to z tego, że bierze pod uwagę tylko te karty, które były używane w ciągu trzech ostatnich miesięcy – dodaje. Ale nawet jeżeli statystyki są zawyżone, to i tak rynek jest już mocno nasycony.

Jak wynika z danych z bazy Telecom Market Matrix, wskaz´nik nasycenia telefonia? mobilna? w Polsce, choć mniejszy niż podawany przez UKE, bo na poziomie 139,2 proc., i tak jest wyższy od średniej unijnej o ponad 7 pkt proc., a pod względem popularności komórek w UE jesteśmy na 8. miejscu.

– Blisko dwucyfrowe tempo wzrostu liczby kart SIM, które można było zaobserwować 3 lata temu, spowolniło. W 2014 r. mieliśmy do czynienia z 2-proc. wzrostem. Przykład Finlandii, Portugalii czy Litwy pokazuje wprawdzie, że nasycenie może być dużo większe, jednak w Polsce nie ma dziś ku temu powodów. Ceny połączeń należą do najniższych w Europie, posiłkowanie się dodatkową kartą tańszego operatora nie ma więc uzasadnienia. Teoretycznie dodatkowa karta SIM mogłaby być wykorzystana w innych urządzeniach mobilnych, sprzedaż tabletów jednak wyhamowuje – ocenia Mazurkiewicz.

W latach 2010–2012 za wzrosty na poziomie 7–8 proc. rocznie odpowiadały głównie tablety i internet mobilny. Ten boom dosyć szybko się skończył. Operatorzy szukają więc nowych sposobów na wzrost. Najpierw uderzyli w stronę mariaży z firmami energetycznymi czy finansowymi, oferując sprzedaż prądu czy usługi finansowe. Teraz coraz odważniej kierują się w stronę internetu rzeczy.

– Liczba kart SIM mogłaby wzrosnąć za sprawą rozwoju smart-urządzeń wymagających stałego dostępu do internetu – komentuje analityk z easyCALL.pl.

Najszybsze tempo rozwoju – jeśli chodzi o wykorzystanie potencjału internetu rzeczy – nastąpi w obszarze urządzeń gospodarstwa domowego. Dlatego przybywa firm, które stawiają na smart home. Przykładem jest Amica, która w maju wprowadziła pierwsze tego rodzaju urządzenia na rynek.

– Rozwiązania technologiczne, jak możliwość zdalnej kontroli nad urządzeniami AGD, to dziś innowacja, która jutro stanie się standardem – zapowiada Andrzej Sas, wiceprezes zarządu ds. handlu i marketingu w firmie Amica.

Od trzech lat w tym kierunku podąża Samsung.

– Technologia bezprzewodowego sterowania dziś jest najczęściej wykorzystywana w telewizorach i klimatyzacjach. Telewizory Smart TV to już ponad 50 proc. modeli telewizorów naszej firmy. Można więc założyć, że już ponad milion takich urządzeń znajduje się w polskich domach – komentuje Olaf Krynicki, rzecznik prasowy Samsung Electronics Polska.

Rynek smart home przyspieszy wraz ze spadkiem cen tego rodzaju urządzeń. W branży AGD są one na razie w grupie sprzętów z najwyższej półki. Ale zmiana to tylko kwestia czasu, czego dowodem jest rynek telewizorów, gdzie odpowiednie modele przynależą do średniej półki. 

OPINIA

W logistyce i transporcie idzie najszybciej

W 2013 r. na świecie było podłączonych do sieci 9,1 mld inteligentnych urządzeń komunikujących się ze sobą bez udziału człowieka. Do 2020 r. ich liczba wzrośnie trzykrotnie – to trend widoczny w krajach wysokorozwiniętych. Także Polska szybko rozwija się pod względem internetu rzeczy. Można już wskazać sektory, w których dorównujemy innym krajom. To np. inteligentne liczniki, w które zainwestowali ostatnio niektórzy dystrybutorzy energii – ich liczba sięga już setek tysięcy i nie odbiegamy pod tym względem znacząco od Włoch czy Wielkiej Brytanii. Podobnie branża logistyczna i transportowa, gdzie powszechnie stosuje się rozwiązania do śledzenia towarów i pojazdów. Ponieważ jest to rynek wysoko konkurencyjny, takie nowinki są szybko adaptowane do powszechnego użycia.

Szacujemy, że wartość polskiego rynku internetu rzeczy podwoi się z 1,5 mld dol. w 2014 r. do 3,1 mld dol. w 2018 r. Najszybciej rozwijającą się kategorią będą inteligentne urządzenia domowe – tu skumulowana roczna stopa wzrostu sięgnie 46 proc. w latach 2014–2018. Błyskawicznie rósł też będzie obszar inteligentnych samochodów, cyfrowych ofert sklepowych oraz inteligentnych budynków. Kolejny segment to rozwiązania monitorujące zdrowie i wyniki sportowe użytkowników. Coraz więcej osób aktywnie spędzających czas kupuje opaski, które gromadzą dane takie jak puls, spalone kalorie, pokonane odległości. Firmy telekomunikacyjne już bacznie obserwują rynek internetu rzeczy i planują, w jaki sposób na nim szerzej zaistnieć. Bo zarobić będą mogły nie tylko na sprzedaży dodatkowych kart SIM, usług telekomunikacyjnych, lecz także oferując usługi twórcom odpowiednich aplikacji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.