Max Payne powraca. Zmienił wygląd, ale nie charakter – wciąż jest cynikiem i bezlitosnym zabójcą
Max Payne, nie stroniąc od kielicha i środków przeciwbólowych, próbuje zostawić dawne życie za sobą. Wyjechał ze Stanów, zatrudnił się jako ochroniarz u jednej z bogatszych rodzin w brazylijskim San Paolo i odgania od siebie prześladujące go demony. Nie będzie mu jednak dane odwiesić kabury na kołku. Payne, niegdyś nowojorski detektyw, który przed kilkoma laty wystrzelał pół miasta, mszcząc się na mordercach swojej żony i dziecka, to facet z przeszłością, ale bez przyszłości. Straceniec z jednoczesnym życzeniem śmierci i usilnym pragnieniem życia, jakich wielu w kryminalnych opowieściach i filmach sensacyjnych. Kiedy jedenaście lat temu gra „Max Payne” zadebiutowała na komputerach osobistych, a potem na konsolach, okazała się natychmiastowym sukcesem za sprawą świetnie napisanego scenariusza inspirowanego komiksami Franka Millera, kinem noir i literaturą tego nurtu. Ale nie tylko – produkt fińskiej firmy Remedy Entertainment to w końcu nieodrodne dziecko popkultury; jego twórcy okazali się znakomitymi obserwatorami, podpatrywali rozwiązania fabularne także u Johna Woo i braci Wachowskich, od których zapożyczyli efekt bullet time, polegający na spowolnieniu akcji przy dynamicznym ruchu kamery.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
