Nie ma już chyba dnia bez wymiany ciosów między resortami rozwoju i technologii a funduszy i polityki regionalnej na temat kredytu mieszkaniowego #na start z dopłatami z budżetu państwa.
Można różnie oceniać ten projekt, zwłaszcza mając w pamięci to, jak do wzrostu cen mieszkań przyczynił się jego poprzednik Bezpieczny Kredyt 2 proc. Trzeba jednak uczciwie dostrzec, że autorzy kredytu #na start zaszyli w nim kilka bezpieczników ograniczających wpływ na rynek. Nie zmienia to faktu, że pozostaje on narzędziem wspierania przez państwo części kredytobiorców w zakupie mieszkania czy domu na własność, w sytuacji gdy większość tych, którzy zaciągnęli lub zaciągną w przyszłości kredyt hipoteczny, na taką pomoc liczyć nie może. Szefowa MFiPR Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz argument niesprawiedliwości społecznej przywoływała we wczorajszej rozmowie z Polsat News jako jedną z przyczyn, dla której jej ugrupowanie, czyli Polska 2050, jest mu niechętne. Uprawnione chyba będzie wyciągnięcie z tego wniosku, że pani minister jest przeciwna, aby państwo pomagało uprzywilejowanej grupie w dojściu do własności.
Zdumiewa jednak, że w innym projekcie ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa, który przewiduje wielomiliardowe wsparcie państwa w budowie tanich mieszkań czynszowych, MFiPR w przesłanej opinii zarzuca MRiT z kolei, że ogranicza wykup na własność mieszkań w TBS-ach i SIM-ach. Wiceminister Jan Szyszko pisze, że „model dojścia do własności jest głęboko zakorzeniony w społecznej świadomości” oraz że „aż 70 proc. badanych wskazało, że w perspektywie pięciu lat chce posiadać mieszkanie na własność”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.