Tylko pięć osób na świecie widziało kolor, którego nie da się pokazać na żadnym ekranie. Naukowcy nazwali go „olo”, a uczestnicy eksperymentu opisują barwę o intensywności nieznanej z codziennego życia. Reszta z nas może ją sobie tylko wyobrazić.
Eksperyment opisany w prestiżowym czasopiśmie „Science Advances” pokazuje, jak wiele tajemnic wciąż kryje ludzkie widzenie. Pięcioro uczestników zobaczyło barwę niedostępną podczas zwykłego patrzenia na świat, choć ich oczy nie różniły się od oczu milionów innych ludzi. Różnicę zrobiła aparatura, która pozwoliła naukowcom sterować reakcją konkretnych komórek siatkówki. To właśnie ona otworzyła uczestnikom drogę do doświadczenia, którego nie da się wiernie powtórzyć przed ekranem telefonu czy komputera.
Tylko 5 osób zobaczyło kolor olo. Kim byli uczestnicy eksperymentu?
W laboratorium nie czekał na nich nowy pigment, próbka farby ani niezwykły kamień. Uczestnicy musieli spojrzeć w specjalistyczną aparaturę, która za pomocą bardzo precyzyjnego światła oddziaływała na wybrane komórki siatkówki. W badaniu dotyczącym koloru olo uczestniczyło pięć osób z prawidłowym widzeniem barw. W tej grupie znalazło się czterech mężczyzn i jedna kobieta. Troje uczestników było współautorami publikacji naukowej.
Wiadomo, że olo zobaczyli między innymi Austin Roorda, profesor optometrii i nauk o widzeniu na University of California, Berkeley, oraz Ren Ng, profesor elektrotechniki i informatyki na tej samej uczelni. Obaj uczestniczyli w pracach nad technologią wykorzystaną w eksperymencie. Pełnej imiennej listy pięciorga badanych publikacja jednak nie przedstawia. Historia ma jednak jeszcze jeden przewrotny szczegół. James Fong, pierwszy autor badania i człowiek, który zaproponował nazwę „olo”, nie należał do pięciorga uczestników opisanego eksperymentu. Można więc pomóc stworzyć drogę do niezwykłego koloru, nadać mu nazwę i samemu go nie zobaczyć.
Jak wygląda kolor olo? Pięć osób próbowało opisać to, czego my nie zobaczymy
Jeśli spróbujemy opisać olo za pomocą znanych barw, szybko trafimy na granicę języka. Uczestnicy mówią o niebiesko-zielonym kolorze o niespotykanym nasyceniu. W opisach pojawiają się skojarzenia z bardzo intensywnym teal, turkusem czy pawimi piórami. Żadne z tych porównań nie daje jednak pełnego obrazu.
Austin Roorda opisywał doświadczenie jako niezwykle nasycony niebiesko-zielony kolor. Ren Ng podkreślał, że barwa wydaje się intensywniejsza od kolorów, które można zobaczyć w zwykłym świecie. W internecie krążą próbki podpisane jako „olo”. Najczęściej są to jaskrawe turkusowe lub zielono-niebieskie prostokąty. Każdy taki obraz jest tylko przybliżeniem, ponieważ ekran nie potrafi odtworzyć sposobu, w jaki aparatura badaczy pobudziła siatkówkę uczestników.
Dlaczego tylko 5 osób zobaczyło kolor olo? Odpowiedź kryje się w ludzkim oku
Odpowiedź kryje się w komórkach tak małych, że podczas codziennego patrzenia w ogóle o nich nie myślimy. W ludzkiej siatkówce znajdują się trzy główne rodzaje czopków odpowiedzialnych za widzenie barw. Naukowcy oznaczają je literami S, M i L. Reagują one z różną siłą na różne zakresy światła, a mózg porównuje płynące z nich sygnały i na tej podstawie tworzy doświadczenie koloru.
Problem polega na tym, że zakresy działania czopków częściowo się nakładają. Gdy naturalne światło mocno pobudza czopki M, związane ze średnimi długościami fal, zwykle uruchamia również część pozostałych receptorów. Świat nie daje nam więc prostego sposobu na wysłanie do mózgu komunikatu: „pobudź bardzo mocno czopki M, a pozostałe pozostaw niemal w spokoju”. Naukowcy postanowili zrobić właśnie to.
Najpierw tworzyli szczegółową mapę siatkówki konkretnego uczestnika, ponieważ układ fotoreceptorów różni się między ludźmi. Później system kierował maleńkie dawki światła w precyzyjnie wybrane miejsca i śledził ruchy oka. Gdy badacze pobudzili głównie czopki M w sposób niedostępny podczas zwykłego patrzenia, uczestnicy zobaczyli olo. Ich oczy nie zyskały nowych receptorów. Naukowcy wykorzystali istniejące komórki w konfiguracji, której naturalne światło zasadniczo nie potrafi wywołać.
Tak naukowcy pokazali ludziom kolor olo. Potrzebowali aparatury Oz
Technologia wykorzystana w badaniu nosi nazwę Oz. Nawiązanie do „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” i Szmaragdowego Grodu nie jest przypadkowe. System pozwala naukowcom dostarczać światło do fotoreceptorów z niezwykłą precyzją i kontrolować aktywność nawet około tysiąca komórek jednocześnie. Zanim eksperyment się rozpocznie, badacze muszą poznać indywidualny układ czopków w oku uczestnika.
Można porównać to do ogromnego stadionu. Zwykły ekran oświetla całe sektory widowni. Oz próbuje wskazać konkretne krzesła i zdecydować, które z nich mają zostać oświetlone. Zadanie komplikuje fakt, że ludzkie oko bez przerwy wykonuje drobne ruchy. Aparatura musi więc śledzić jego położenie i korygować kierunek światła. Dopiero taka precyzja pozwoliła badaczom przekroczyć granicę, którą narzuca zwykłe patrzenie.
Dlaczego nie zobaczysz koloru olo na telefonie? Żaden ekran go nie odtworzy
To pytanie pojawia się niemal automatycznie: skoro naukowcy wiedzą, jak wygląda olo, dlaczego po prostu nie wyświetlą go na ekranie? Odpowiedź jest ukryta w sposobie działania wyświetlaczy. Telefon, telewizor i monitor tworzą kolory poprzez mieszanie światła. Mogą pokazać ogromną liczbę odcieni, lecz wszystkie docierają do oka zgodnie ze zwykłymi zasadami i pobudzają różne grupy receptorów.
Oz omija to ograniczenie. System nie próbuje znaleźć „bardziej zielonego piksela”. Steruje bezpośrednio tym, które fotoreceptory otrzymają światło. Dlatego zdjęcie podpisane „tak wygląda olo” nie może być wierną reprodukcją. Gdy patrzymy na nie na zwykłym ekranie, nasza siatkówka wraca do normalnego sposobu pracy. Możemy zobaczyć kierunek barwy. Możemy wyobrazić sobie ekstremalnie nasycony turkus. Ale nadal nie dostaniemy tego samego sygnału, który dotarł do mózgów pięciorga uczestników.
Skąd naukowcy wiedzą, że 5 osób naprawdę zobaczyło nowy kolor?
Wrażenia wzrokowego nie można wyjąć z głowy uczestnika i położyć pod mikroskopem. Badacze musieli więc sprawdzić, czy relacje pięciorga ludzi da się potwierdzić za pomocą eksperymentu. Uczestnicy porównywali olo z kolorami tworzonymi w zwykły sposób i próbowali dopasować barwy do tego, co widzieli podczas działania systemu Oz.
Okazało się, że standardowy kolor nie wystarczał. Aby dopasować doświadczenia, badani musieli zmieniać jego nasycenie poprzez dodawanie białego światła. Wyniki pomiarów wspierały tezę, że olo wykraczało pod względem nasycenia poza zakres dostępny podczas normalnego patrzenia.
Czy ty też możesz kiedyś zobaczyć kolor olo?
Teoretycznie technologia nie jest przeznaczona wyłącznie dla pięciu wyjątkowych osób. Badanie objęło uczestników z prawidłowym widzeniem barw, a niezwykłe doświadczenie wynikało ze sposobu pobudzenia ich siatkówek. Droga do zobaczenia olo prowadzi jednak przez skomplikowane laboratorium.
Nie wystarczy kupić mocniejszego monitora, założyć gogli VR ani spojrzeć na zielony laser. Samodzielne kierowanie lasera w oko może być niebezpieczne i nie odtworzy eksperymentu. Badacze muszą najpierw zmapować układ fotoreceptorów konkretnej osoby, a następnie z ogromną precyzją dostarczać światło do wybranych komórek i korygować ruchy oka. Dlatego pięć osób należy rozumieć jako liczbę uczestników opisanego eksperymentu, którzy doświadczyli olo. Wraz z rozwojem badań ta grupa może się powiększyć.
Czy olo naprawdę jest nowym kolorem? Naukowcy nie są zgodni
Autorzy badania używają określenia „novel color”, czyli nowy kolor. Ich zdaniem eksperyment wywołał doświadczenie barwne niedostępne podczas naturalnego widzenia. Nie wszyscy specjaliści przyjmują tę interpretację bez zastrzeżeń. Część badaczy uważa, że bardziej precyzyjnie byłoby mówić o niezwykle nasyconej odmianie znanego kierunku barwnego. Człowiek nadal korzysta przecież z tych samych oczu, tych samych receptorów i tego samego mózgu.
Spór nie podważa jednak samego technicznego osiągnięcia. Badaczom udało się sterować aktywnością fotoreceptorów z precyzją, która pozwoliła uczestnikom doświadczyć barwy poza zwykłym zakresem nasycenia. Najuczciwiej więc opisywać olo jako niezwykłe doświadczenie barwne wywołane selektywną stymulacją komórek siatkówki. Czy zasługuje ono na miano całkowicie nowego koloru, pozostaje przedmiotem naukowej dyskusji.
Dlaczego kolor nazywa się „olo”? Odpowiedź kryje się w trzech cyfrach
Nazwa brzmi jak słowo stworzone specjalnie po to, by łatwo zapadało w pamięć. Jej źródło jest jednak techniczne. Badacze odnoszą „olo” do zapisu 0-1-0, opisującego idealny cel eksperymentu w modelu trzech typów czopków: minimalną aktywność L, silną aktywność M i minimalną aktywność S. Zapis „010” przypomina słowo „olo”. Właśnie w tych trzech znakach mieści się cała idea eksperymentu. Niezwykła barwa nie pochodzi z nieznanego pigmentu ani nowego rodzaju światła. Powstaje dzięki próbie wysłania do mózgu sygnału, którego zwykły świat nie potrafi stworzyć.
Kolor olo to dopiero początek. Naukowcy chcą sprawdzić granice ludzkiego wzroku
Technologia Oz pozwala badać, jak siatkówka i mózg wspólnie tworzą obraz świata. Naukowcy mogą sprawdzać reakcje na bardzo precyzyjne wzorce pobudzenia receptorów, a w przyszłości wykorzystywać podobne metody do badań nad widzeniem barw i utratą wzroku. Późniejsze materiały UC Berkeley pokazują, że system potrafi prezentować uczestnikom również proste obrazy i ruchome bodźce, nie tylko niezwykłą barwę. Badacze rozwijają więc narzędzie do eksperymentowania z samymi podstawami ludzkiego widzenia. Na domowe zastosowania nie ma jednak co liczyć w najbliższym czasie. Oz wymaga zaawansowanej aparatury, mapowania siatkówki i precyzyjnego śledzenia oka.
Źródła
- James Fong i in., „Novel color via stimulation of individual photoreceptors at population scale”, „Science Advances”, 18 kwietnia 2025 r.
- University of California, Berkeley, „Scientists trick the eye into seeing new color ‘olo’”, 22 kwietnia 2025 r.
- University of California, Berkeley, materiały o platformie Oz i badaniach nad percepcją koloru, 2025 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu