Proste mechanizmy rynkowe służące obniżaniu kosztów produkcji leków doprowadziły do uzależnienia się Europy od substancji czynnych wytwarzanych w Azji. Unia Europejska robi jednak kolejne kroki w kierunku strategicznej lekowej suwerenności. Równie ważne są działania na poziomie krajów, w tym Polski.
W minionych dekadach zachłysnęliśmy się pojęciem „globalnej wioski” i przestaliśmy zwracać uwagę na kwestie strategiczne, jak zdrowie obywateli. Pandemia Covid-19, kryzysy i konflikty militarne w ostatnich latach pokazały, że Europa musi zacząć zmieniać kurs, bo inaczej jej obywatele w razie kryzysu mogą zostać pokonani nie przez wrogie armie, lecz niemożność leczenia chorób, które umiemy leczyć od dawna. Unia Europejska nie zasypia już gruszek w popiele i stworzyła porozumienie w sprawie Aktu o Lekach Krytycznych, które promuje europejską produkcję i bezpieczeństwo dostaw.
Zrzeszone państwa działają też lokalnie. Ministerstwo Zdrowia przygotowało szereg zachęt, żeby produkcja leków i substancji czynnych odbywała się w naszym kraju. Branża farmaceutyczna widzi kroki w dobrym kierunku, jednak uczula, że to może być za mało. Duże inwestycje mogą przejąć inne kraje europejskie. Oczywiście na bezpieczeństwo lekowe trzeba patrzeć przez pryzmat całej UE, ale faktem jest, że im więcej samowystarczalności Polski, tym lepiej.
Inwestycje i bariery
– Z własnych środków realizujemy wszystkie inwestycje, również tę najnowszą. Dokładamy swoją cegiełkę do bezpieczeństwa lekowego Polski. Natomiast w tym procesie ważna jest długofalowa przewidywalność, również w kontekście regulacji prawnych – wyjaśniała podczas kongresu HCC w Katowicach Katarzyna Urbańska, dyrektor działu komunikacji korporacyjnej i public affairs w Servier Polska. Bez uproszczenia procedur i jasnych terminów decyzji trudno budować suwerenność lekową i planować kolejne inwestycje.
Według NFZ tylko jedna na 167 terapii wykorzystuje lek z API wyprodukowanym w Polsce. To pokazuje skalę zależności od importu. Pełna niezależność od azjatyckich substancji czynnych jest mało realna, ale europejskie i krajowe działania mogą stopniowo wzmacniać bezpieczeństwo lekowe.
Pomóc mają m.in. preferencje dla leków wytwarzanych w Polsce i status „Polski Lek”, jednak ich skuteczność w przyciąganiu nowych inwestorów wciąż pozostaje otwartym pytaniem.
– To, co zostało zrobione w ustawie refundacyjnej, czyli preferencje dla produktów wytwarzanych w Polsce, słynna lista G1 i G2, przynosi na pewno pozytywny efekt. Rynek się rozbudowuje, Gedeon jest przykładem dwustumilionowej inwestycji. Mam jednak poczucie, że to, co robi Ministerstwo Zdrowia, jest ciągle niewystarczające, jeśli chodzi o przyciąganie nowych inwestycji. Potrzebujemy zupełnie innych mechanizmów, które pozwalają inwestować w Polsce szerzej – podkreśliła podczas kongresu HCC w Katowicach Aneta Grzegorzewska, dyrektor ds. korporacyjnych i spraw zewnętrznych Gedeon Richter.
Leki a PKB
Krajowa produkcja leków zwiększa bezpieczeństwo pacjentów, a zarazem wspiera gospodarkę, miejsca pracy i wzrost PKB. – W Polsce mamy dwa rodzaje producentów: tych, którzy wytwarzają leki w kraju, zainwestowali tutaj oraz tych, którzy importują. Producenci w Polsce mają większy wkład w gospodarkę, bo zatrudniają dziesiątki tysięcy pracowników fabryk i laboratoriów badawczo-rozwojowych, płacą podatki i płacą składkę zdrowotną. Polskie PKB tworzą tylko producenci, którzy produkują w Polsce – podkreślała Barbara Misiewicz-Jagielak, dyrektor ds. relacji zewnętrznych Zakładów Farmaceutycznych Polpharma.
Krótki łańcuch = dostępność
Lokalna produkcja i krótszy łańcuch dostaw zwiększają dostępność leków oraz ułatwiają utrzymanie wysokich standardów jakości.
– Leki Servier dla polskich pacjentów produkujemy lokalnie. Dzięki temu są cały czas dostępne. Było tak także podczas kryzysów, które przetaczały się w ostatnich latach przez Europę i świat. Stało się to możliwe dzięki skróceniu łańcucha dystrybucji: cała produkcja odbywa się w Europie – tłumaczyła Katarzyna Urbańska.
Takie podejście wspiera także UE poprzez Akt o Lekach Krytycznych. Polska powinna wykorzystywać ten kierunek i wzmacniać własne inwestycje, bo przekładają się one na gospodarkę i odporność państwa.
– Servier od lat inwestuje w Polsce. Nasz kraj jest dla firmy priorytetowy. Choć nie jest łatwo i jesteśmy poddawani różnym presjom, pozostajemy skuteczni w naszej działalności inwestycyjnej. Inwestujemy nie tylko w produkcje leków, ale też w badania i rozwój czy w edukację. Nasze zainteresowanie skupia się na kardiologii, psychiatrii i onkologii. Jesteśmy u progu bardzo dużej, prestiżowej inwestycji. Rozbudowujemy w znacznym stopniu naszą fabrykę, która stanie się fabryką o zasięgu globalnym – mówiła Katarzyna Urbańska.
Pełna suwerenność lekowa Polski pozostaje nierealna, ale większa odporność systemu jest możliwa. Kluczowe będzie to, czy w kraju będą warunki, które skłonią przemysł do rozwijania produkcji.
Organizator
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu