Lekarz zarobił 2,4 mln zł w pół roku. Rekordowe kontrakty w polskich szpitalach

lekarz, szpital
Lekarze w polskich szpitalach coraz częściej pracują na kontraktach cywilnoprawnych. W części placówek wynagrodzenia sięgają setek tysięcy złotych miesięcznie.Shutterstock
wczoraj, 12:05

2,4 mln zł w pół roku, 316 tys. zł za miesiąc, ponad 200 tys. zł za dyżury. Takie kontrakty lekarzy wywołują w Polsce gorącą debatę. Najwyższe kwoty pojawiają się jednak najczęściej tam, gdzie publiczne szpitale walczą o specjalistów i utrzymanie oddziałów. Ile zarabiają lekarze rekordziści? I ilu specjalistów tak naprawdę osiąga tak zawrotne kwoty?

Nie chodzi tu o ocenianie lekarzy ani dyrektorów szpitali, lecz o pokazanie, jak w praktyce wyglądają przepływy pieniędzy w publicznej ochronie zdrowia. Rekordowe wynagrodzenia najczęściej pojawiają się tam, gdzie brakuje specjalistów, a placówki muszą za wszelką cenę zapewnić ciągłość pracy oddziałów.

Rekord zarobków lekarza: 2,4 mln zł w pół roku. I to w publicznym szpitalu

Najgłośniejsza liczba ostatnich dni to 2,4 mln zł za pierwsze sześć miesięcy 2025 r. Tyle miał otrzymać lekarz pracujący na oddziale urazowo-ortopedycznym w Sokółce. W tym samym zestawieniu pojawiają się też kolejne wysokie kontrakty: 1,86 mln zł w Sandomierzu, 1,84 mln zł w Kutnie, 1,62 mln zł w Koszalinie i 1,5 mln zł w Białymstoku. Dane, do których dotarł Medonet, obejmowały odpowiedzi z 208 spośród 455 placówek i dotyczyły trzech najlepiej opłacanych lekarzy w danym szpitalu za pierwsze półrocze 2025 r.

To ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, rekordy, które dziś rozgrzewają debatę, dotyczą przede wszystkim placówek publicznych albo działających w modelu opartym o finansowanie z NFZ, a nie zamkniętego rynku prywatnych klinik. Po drugie, mówimy tu zwykle o kontraktach B2B, a nie o jednym spokojnym etacie od poniedziałku do piątku.

316 tys. zł miesięcznie dla lekarza. Te dane z Mazowsza rozpaliły debatę o pensjach

Jeszcze przed publikacją o półrocznych rekordach głośno było o danych z Mazowsza. Rynek Zdrowia opisał przypadek lekarza ze Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Ciechanowie, który na kontrakcie miał otrzymać ponad 316 tys. zł za jeden miesiąc pracy. Na tej samej liście były też kwoty 258 tys. zł i 210 tys. zł, a 210 tys. zł pojawiło się również w Mazowieckim Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku.

Te liczby były na tyle mocne, że członkowie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia wystąpili do premiera i wojewodów o przekazanie danych o wynagrodzeniach medyków w całym kraju, z rozróżnieniem na etaty, działalność gospodarczą i umowy cywilnoprawne. Sama skala reakcji pokazuje, że mamy do czynienia ze sporem o to, jak finansowany jest publiczny system zdrowia.

Gdzie lekarze zarabiają najwięcej w Polsce? Te specjalizacje biją rekordy

Z medialnych zestawień wyłania się dość spójny obraz. Najwyższe kwoty pojawiają się tam, gdzie łączą się trzy rzeczy naraz: deficyt specjalistów, konieczność utrzymania całodobowej obsady i specjalizacje, które wiążą się z wysoko wycenianymi procedurami albo dyżurami trudnymi do obsadzenia. W praktyce najczęściej wracają te same dziedziny:

  • ortopedia,
  • neurochirurgia,
  • anestezjologia i intensywna terapia,
  • kardiologia,
  • radiologia,
  • urologia.

To dlatego stolica wcale nie musi płacić najwięcej. W mniejszych ośrodkach, gdzie specjalistę trzeba ściągnąć z zewnątrz i utrzymać oddział za wszelką cenę, stawki potrafią wystrzelić bardziej niż w dużych miastach. Właśnie dlatego bardzo duże kwoty padają nie tylko w Warszawie, lecz także w takich miejscach jak Sokółka, Sandomierz, Kutno, Koszalin czy Zakopane.

Kilka przykładów miesięcznych kontraktów dobrze pokazuje ten rozrzut:

  • 216 185 zł – neurochirurg w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie,
  • 172 755 zł – lekarz ze specjalizacją w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju,
  • 157 496 zł – ortopeda i traumatolog narządu ruchu w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku,
  • 151 097 zł – lekarz na oddziale urologii w Bełchatowie,
  • 133 710,68 zł – kardiolog w jednym ze szpitali miejskich w Warszawie.

Te przykłady pokazują, że najwyższe stawki pojawiają się przede wszystkim w specjalizacjach zabiegowych, dyżurowych i deficytowych.

Czy lekarze więcej zarabiają w prywatnych klinikach czy w szpitalach NFZ?

Twarde rekordy, które dziś znamy, dotyczą głównie szpitali publicznych lub samorządowych, bo to tam łatwiej wydobyć dane o wydatkach z pieniędzy publicznych. Nawet wokół tych placówek trwa spór o jawność wynagrodzeń, a pełnych danych o zarobkach lekarzy w Polsce nadal nie ma żadna instytucja.

Dlatego uczciwa odpowiedź brzmi tak: najwyższe ujawnione kwoty pochodzą dziś z publicznych szpitali finansowanych przez NFZ, ale to nie jest dowód, że prywatny sektor płaci mniej. To raczej dowód, że sektor prywatny jest znacznie mniej przejrzysty, a publiczny zostawia po sobie ślad w dokumentach, interpelacjach i wnioskach o informację publiczną.

Dlaczego niektórzy lekarze zarabiają setki tysięcy złotych miesięcznie

W publicznej debacie łatwo zgubić najważniejszy szczegół: rekordowa faktura nie musi oznaczać rekordowej stawki za godzinę. Eksperci rynku zdrowia zwracają uwagę, że kontrakty cywilnoprawne nie podlegają sztywnym normom czasu pracy z Kodeksu pracy, więc lekarze mogą pracować w wymiarze znacznie przekraczającym klasyczny etat. W efekcie wysokie miesięczne lub półroczne kwoty bywają sumą bardzo wielu dyżurów, ogromnego obciążenia i pracy ponad normę, a nie tylko efektem jednej kosmicznej stawki godzinowej.

Do tego dochodzi odpowiedzialność. Lekarz na kontrakcie ponosi pełną odpowiedzialność cywilną i karną za swoje działania, a szpital kupuje nie tylko jego czas, lecz także możliwość utrzymania oddziału i bezpieczeństwo organizacyjne. W tej logice bardzo drogi specjalista bywa dla dyrektora mniej kosztowny niż zamknięcie oddziału i utrata finansowania.

Ważne

I właśnie tu bierze się społeczny zgrzyt. Dla części pacjentów 150 czy 300 tys. zł miesięcznie brzmi jak symbol oderwania od rzeczywistości. Dla innych to brutalny rachunek za wieloletnie studia, specjalizację, nocne dyżury, odpowiedzialność za życie i system, który przez lata nie potrafił zapewnić wystarczającej liczby specjalistów.

Czy lekarze naprawdę zarabiają tak dużo? Skala jest mniejsza niż się wydaje

Ten temat budzi emocje, bo zderza dwie prawdy. Pierwsza jest taka, że zawód lekarza wymaga długiego kształcenia, ciągłego dokształcania i pracy pod presją, której większość zawodów po prostu nie zna. Druga jest równie prawdziwa: pacjent, który miesiącami czeka na wizytę, bardzo źle znosi wiadomość o setkach tysięcy złotych wypłacanych z pieniędzy publicznych.

Warto jednak pamiętać o skali. Ponad 100 tys. zł miesięcznie osiąga w Polsce tylko niewielka część lekarzy. Tymczasem czynnych zawodowo lekarzy jest w Polsce ponad 164 tys. To oznacza, że najbardziej medialne kontrakty dotyczą niewielkiego odsetka środowiska, a nie typowego lekarza w Polsce.

Minimalne wynagrodzenie lekarza w Polsce 2026. Ile wynosi pensja według ustawy.

Tu trzeba oddzielić nagłówki o rekordach od twardego minimum ustawowego. Ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych wciąż obowiązuje, a obecne minima są oparte na przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce narodowej za 2024 r., które ogłoszono na poziomie 8 181,72 zł.

Dlatego na dzień dzisiejszy (9 marca 2026 r.) minimalne wynagrodzenie zasadnicze wynosi:

  • 11 863,49 zł brutto dla lekarza albo lekarza dentysty ze specjalizacją,
  • 9 736,25 zł brutto dla lekarza albo lekarza dentysty bez specjalizacji,
  • 7 772,63 zł brutto dla stażysty.

To są minima zasadnicze, a nie pełne miesięczne przychody z dyżurami, dodatkami czy kontraktem B2B.

Pensje lekarzy od lipca 2026. Specjalista może dostać 12,9 tys. zł podstawy

Wiadomo już, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8 903,56 zł. Przy zachowaniu obecnych zasad dawałoby to od 1 lipca 2026 r. minimalne wynagrodzenie zasadnicze:

  • 12 910,16 zł brutto dla lekarza specjalisty,
  • 10 595,23 zł brutto dla lekarza bez specjalizacji.

To zwykła arytmetyka wynikająca z obecnej ustawy i ogłoszonej kwoty bazowej. Problem polega na tym, że Ministerstwo Zdrowia proponowało przesunięcie tegorocznej waloryzacji z lipca 2026 r. na styczeń 2027 r. i zmianę mechanizmu wzrostu. Na 9 marca 2026 r. ta zmiana nie jest jeszcze ostatecznym stanem prawnym, więc uczciwie trzeba napisać jedno: dziś obowiązują stawki z 1 lipca 2025 r., a stawki od 1 lipca 2026 r. pozostają projekcją przy niezmienionych przepisach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.