Resort zdrowia chce, by placówki medyczne podnosiły standardy opieki. Ich poziom ocenia publiczna instytucja wydająca certyfikaty jakości świadczeń. Tej jednak brakuje pieniędzy.
Preferowanym przez ministerstwo sposobem udowodnienia, że spełnia się wysokie wymogi dotyczące m.in. bezpieczeństwa dla pacjentów, są akredytacje wydawane przez Centrum Monitorowania Jakości, które podlega resortowi zdrowia. Pozytywna ocena zwiększa szanse na kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia i lepsze warunki finansowe. A od niedawna daje także dodatkowe punkty przy ocenie zdrowotnych inwestycji starających się o unijne lub krajowe pieniądze (z końcem września ruszył nowy mechanizm, który uwzględnia akredytację). Kłopot w tym, że akredytowanych placówek nadal jest jak na lekarstwo. Pacjent, który chce wybrać podmiot, który dba o standardy i był dodatkowo zweryfikowany, ma obecnie do wyboru 215 szpitali i zaledwie jeden zakład podstawowej opieki zdrowotnej (Warszawa-Ochota). Chętnych jest o wiele więcej, ale problemem są m.in. nieelastyczne opłaty i kolejki. – Czekamy na wizytację już ponad rok – skarży się nam szef jednego ze szpitali.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.