Zbyt zdrowi dla szpitala, zbyt chorzy do domu. Niepewna przyszłość po COVID-19

Ratownik medyczny koronawirus
<p>Pacjenci trafiający do placówek są niesamodzielni, wymagają opieki, zwiększonej liczby badań i rehabilitacji oddechowej.</p>Agencja Gazeta / Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta
6 kwietnia 2021

Rośnie liczba osób kierowanych do zakładów opiekuńczo-leczniczych w trybie pilnym. To pacjenci po przebytym COVID, którzy nie mogą dłużej zajmować łóżek szpitalnych, ale wciąż wymagają intensywnej opieki i nadzoru lekarskiego. Stanowią już połowę, a niekiedy i trzy czwarte przyjmowanych do takich placówek – mówią DGP ich dyrektorzy. Osoby takie mają powikłania zakrzepowe, odleżyny, zaostrzone choroby współistniejące czy zakażenia (skutek uboczny intensywnej antybiotykoterapii). Wymagają zwiększonej liczby badań.

Nawet trzy czwarte pacjentów trafiających dziś do specjalistycznych placówek finansowanych przez NFZ jak zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL), zakłady opieki długoterminowej (ZOD) czy zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze (ZPO) to osoby, które przeszły ciężkoobjawowy COVID i były leczone w szpitalach. Wymagają dalszej opieki, leczenia i rehabilitacji. Problem w tym, że zakłady są na granicy wydolności.

Pozostało 93% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.