Bąk: Ładowarki do aut? Instalujcie je przy domach publicznych

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
9 grudnia 2016

Zapewne i do waszych uszu dotarła informacja, że branża energetyczna pod rękę z naszymi władzami państwowymi przymierza się do wielkiej motoryzacyjnej ofensywy. Obiecali nam już masowo produkowane polskie auto na prąd, milion elektryków na drogach, a nie dalej niż kilka dni temu – sieć stacji ładowania składającą się z 10 tys. „dystrybutorów”. Nie ukrywam, że gdy tylko przeczytałem tego newsa, pomyślałem sobie: „Nareszcie! Zaczynam odkładać na BMW i3”. Ale gdy tylko zacząłem zagłębiać się w temat, moją głowę zaczęła zaprzątać zupełnie inna myśl – kogo zatrudniono do opracowania tego planu? Żyrafę? Pluszowego misia? Człowieka o IQ mchu leśnego?

2747533-audi-sq7.jpg
Audi SQ7

Wyobraźcie sobie, że ten tajemniczy „ktoś” (chętnie poznałbym jego nazwisko, by publicznie go upokorzyć) planuje wybudowanie 4,5 tys. ładowarek przy... stacjach kontroli pojazdów. Nie wiem, jak wy, ale ja zjawiam się w takim miejscu raz w roku – żeby pachnący Castrolem 20W-50 panowie w umazanych portkach postawili odpowiednią pieczątkę w moim dowodzie rejestracyjnym. To trochę tak, jakby piekarnie stwierdziły, że będą otwierać swoje firmowe sklepy przy urzędach skarbowych – bo przecież każdy raz w roku składa PIT, więc przy okazji będzie mógł kupić świeże bułki.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.