Ile zapłacimy za elektrośmieci? Projekt ustawy nie uwzględnia interesów konsumentów

Śmieci - odpady elektryczne
Śmieci - odpady elektryczneShutterStock
1 lipca 2014

Jeśli ktoś mówi, że coś w ramach systemu zarządzania elektrośmieciami nie będzie konsumenta nic kosztowało, to wprowadza innych w błąd. Myśli wyłącznie o swoim partykularnym interesie - mówi w wywiadzie dla DGP Grzegorz Skrzypczak, prezes zarządu organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego ElektroEko.

Skrót artykułu

Wzburzyła pana opisywana w mediach propozycja przedstawicieli branży elektroodpadów, żeby wprowadzić opłatę depozytową, którą ponosiłby konsument, jeśli przy zakupie nowego sprzętu AGD i RTV nie oddałby starego urządzenia. Dlaczego się to panu nie podoba?

Po pierwsze, to nie są reprezentatywni przedstawiciele branży. Realizacja tego pomysłu od strony praktycznej byłaby niezwykle trudna, by nie powiedzieć niemożliwa. Sprzęt elektryczny i elektroniczny to jest kilka tysięcy kategorii, zaczynając od odtwarzaczy mp3, a kończąc na lodówkach, które są sprzedawane przez różne kanały dystrybucyjne, od sklepów internetowych, przez hipermarkety, a kończąc na sklepach specjalistycznych. Na tak zróżnicowanym i podzielonym rynku trudno byłoby zapanować nad przepływem pieniędzy z opłaty depozytowej i kontrolować, czy nie występują nadużycia w poborze i rozliczaniu opłat. Dodatkowe koszty mnożyłoby samo zarządzanie zebranymi w ten sposób środkami.

I stąd te emocje?

Nie. Obok problemów organizacyjnych związanych z realizacją tego pomysłu jest jeszcze interes konsumenta, a on nie jest w tej propozycji w ogóle uwzględniony. Po pierwsze opłata depozytowa uderzyłaby w ludzi młodych, którzy zakładając rodziny po raz pierwszy urządzają swoje mieszkania. Oni nie mogliby uniknąć opłaty depozytowej, bo nie dysponują starym sprzętem, który zwracaliby w czasie zakupu w sklepie lodówki czy telewizora.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.