Chińskie platformy gwałtownie zmieniają strategię w Europie. Jest sposób na obejście ceł

Cło na towary z Chin
Cło na towary z ChinGazetaPrawna.pl / Gazeta Prawna/Zdjęcie poglądowe przygotowane przy pomocy AI
dzisiaj, 10:37

Era ultratanich zakupów wysyłanych pojedynczo z Chin zaczyna się kończyć. Od 1 lipca 2026 r. Unia Europejska pobiera cło od przesyłek o wartości do 150 euro, a od listopada zaostrzy wymagania dotyczące identyfikacji produktów. AliExpress, Temu i Shein odpowiadają zmianą modelu działania: rozwijają magazyny w Europie, zwiększają udział lokalnych sprzedawców i skracają łańcuch dostaw.

Nowe przepisy szczególnie mocno zmieniają opłacalność zamówień produktów kosztujących kilka czy kilkanaście złotych. Przez lata właśnie na takim modelu rosły chińskie platformy: konsument zamawiał pojedyncze etui, kabel, drobne akcesorium elektroniczne albo element garderoby, a towar był wysyłany bezpośrednio z Azji. Koszt produktu pozostawał tak niski, że długi czas oczekiwania na dostawę był dla wielu kupujących akceptowalny.

Od 1 lipca 2026 r. ten model stał się znacznie mniej atrakcyjny. Unia Europejska zniosła dotychczasowe zwolnienie z należności celnych dla przesyłek o wartości nieprzekraczającej 150 euro i wprowadziła rozwiązanie przejściowe obowiązujące do 1 lipca 2028 r.

Nowe cło na przesyłki do 150 euro

Stawka wynosi 3 euro, ale — co istotne — nie jest automatycznie naliczana jednokrotnie od całej paczki ani osobno od każdej sztuki produktu. Zgodnie z wyjaśnieniami Komisji Europejskiej oraz polskiej Krajowej Administracji Skarbowej opłata jest pobierana od poszczególnych pozycji towarowych wynikających z klasyfikacji taryfowej.

Jeżeli w przesyłce znajduje się na przykład pięć identycznych koszulek należących do tej samej kategorii taryfowej, należność wyniesie 3 euro. Jeżeli natomiast kupujący zamówi koszulki oraz zegarek należący do innej kategorii, cło wzrośnie do 6 euro. Ostateczny koszt może więc zależeć od struktury konkretnego zamówienia, a nie wyłącznie od liczby produktów znajdujących się w paczce.

Dla najtańszych zakupów różnica jest szczególnie widoczna. Komisja Europejska podaje, że przeciętna wartość produktu trafiającego do UE w przesyłkach o niskiej wartości wynosi mniej niż 9 euro. Doliczenie 3 euro należności celnej oraz podatku VAT naliczanego również z uwzględnieniem cła może więc wyraźnie zwiększyć końcowy koszt zakupu.

Zmiana nie dotyczy wyłącznie Chin. Regulacje obejmują towary sprowadzane spoza Unii Europejskiej, jeżeli spełniają określone warunki. W praktyce to jednak chiński e-commerce odczuje ją najmocniej, ponieważ zdecydowana większość drobnego importu internetowego do Unii pochodzi właśnie z Chin.

Prawie 5,9 miliarda tanich produktów w jednym roku

Skala zjawiska jest ogromna. Według najnowszych danych Komisji Europejskiej w 2025 r. do UE trafiło blisko 5,9 mld produktów w przesyłkach o niskiej wartości. Rok wcześniej było ich około 4,6 mld, co oznacza wzrost o około 26 proc. W 2022 r. wolumen wynosił jedynie około 1,4 mld.

Towary z Chin odpowiadały za około 93 proc. liczby produktów sprowadzanych w tym segmencie. Jednocześnie przesyłki o niskiej wartości stanowią ogromną większość importowanych pozycji, ale odpowiadają za niewielką część łącznej wartości importu. To konsekwencja modelu opartego na masowej sprzedaży niezwykle tanich produktów.

Bruksela argumentuje, że poprzedni system stwarzał przewagę konkurencyjną dla sprzedawców spoza UE. Komisja Europejska wskazywała również na problemy z zaniżaniem deklarowanej wartości produktów oraz bezpieczeństwem towarów trafiających na europejski rynek.

AliExpress przenosi sprzedaż do europejskich magazynów

Chińskie platformy nie zamierzają jednak rezygnować z jednego z największych rynków konsumenckich świata. Zamiast tego coraz wyraźniej przenoszą część działalności logistycznej do Europy.

AliExpress podczas tegorocznych targów IFA w Berlinie poinformowało, że w czasie dużej wyprzedaży przeprowadzonej w połowie roku ponad połowa sprzedaży na kluczowych rynkach europejskich, w tym w Hiszpanii, Francji i Polsce, pochodziła już z zamówień realizowanych z lokalnych magazynów.

Platforma rozwija europejską sieć logistyczną, a kolejny oficjalny magazyn powstaje w Niemczech. Strategia AliExpress nie sprowadza się przy tym wyłącznie do skrócenia czasu dostaw. Firma rozwija ofertę Brand+, w ramach której mocniej promuje produkty markowe oraz sprzęt z wyższych przedziałów cenowych.

Oznacza to stopniowe odejście od modelu kojarzonego niemal wyłącznie z bardzo tanimi przedmiotami wysyłanymi bezpośrednio z Chin. AliExpress zbliża się w ten sposób do modelu marketplace'u działającego na europejskim rynku podobnie jak Amazon czy Allegro: z lokalnym zapleczem logistycznym, szybkimi dostawami oraz większym udziałem droższych produktów.

Temu chce realizować większość sprzedaży lokalnie

Podobnym tropem idzie Temu. Platforma rozwija model określany jako local-to-local, w którym towar jest oferowany przez sprzedawców działających na lokalnym rynku i dostarczany z magazynów znajdujących się znacznie bliżej konsumenta.

Temu zakłada, że w przyszłości nawet 80 proc. jego sprzedaży w Europie może pochodzić od lokalnych sprzedawców i z lokalnej realizacji zamówień. Firma rozwija w tym celu współpracę między innymi z DHL oraz bpostgroup, obejmującą magazynowanie, transport i dostawy ostatniej mili.

To istotna zmiana wobec pierwotnego modelu ekspansji platformy, który bazował przede wszystkim na bezpośrednim połączeniu europejskiego klienta z chińskimi producentami i dostawcami. Lokalizacja sprzedaży ogranicza wpływ nowych przepisów celnych, a przy okazji pozwala radykalnie skrócić czas dostawy.

Shein postawił na ogromne zaplecze w Polsce

Polska odgrywa ważną rolę również w europejskiej strategii Shein. Pod koniec 2025 r. firma uruchomiła nowe centrum logistyczne w rejonie Wrocławia, które ma być podstawowym hubem obsługującym jej europejskie operacje.

Według danych Shein po osiągnięciu pełnej skali działalności powierzchnia magazynowa wykorzystywana przez firmę w regionie Wrocławia ma wynosić około 740 tys. mkw. Centrum wyposażono m.in. w systemy robotycznego kompletowania zamówień oraz automatyczne linie sortujące. Firma informowała również, że jej działalność na Dolnym Śląsku wspiera łącznie co najmniej 5 tys. miejsc pracy.

Rozbudowa magazynów na terenie UE nie jest zatem doraźną odpowiedzią na samo cło wprowadzone w lipcu. Lokalizacja logistyki rozpoczęła się wcześniej, ale kolejne unijne regulacje wyraźnie zwiększają jej znaczenie ekonomiczne.

PID obowiązkowy od 1 listopada 2026 r.

Kolejna ważna zmiana wejdzie w życie 1 listopada 2026 r. W przypadku sprzedaży na odległość przy imporcie do UE obowiązkowe staną się dodatkowe identyfikatory produktów PID.

System ma zwiększyć identyfikowalność towarów sprzedawanych przez internet i ułatwić administracji celnej ustalenie, co dokładnie znajduje się w przesyłce. Sam ogólny opis produktu przestanie wystarczać.

Przepisy przewidują między innymi stosowanie identyfikatora produktu nadawanego przez sprzedawcę, platformę lub marketplace oraz identyfikatora producenta. Tam, gdzie istnieje wystandaryzowany identyfikator, może nim być przykładowo EAN lub ISBN.

Dzięki temu służby celne mają dysponować dokładniejszymi danymi umożliwiającymi kontrolę bezpieczeństwa produktów, ich zgodności z prawem oraz ograniczeń dotyczących importu.

Opłata manipulacyjna od listopada. Kwota jeszcze nieprzesądzona

Jednocześnie Unia przygotowuje dodatkową opłatę manipulacyjną związaną z obsługą ogromnej liczby małych przesyłek e-commerce.

W tym miejscu trzeba rozróżnić wcześniejsze propozycje od obecnego stanu prawnego. W toku prac pojawiała się kwota 2 euro, jednak według aktualnych informacji Rady Unii Europejskiej wysokość unijnej opłaty manipulacyjnej ma zostać ustalona przez Komisję Europejską przed rozpoczęciem jej stosowania.

Rada UE 3 września 2026 r. dała ostateczne zielone światło reformie unijnego systemu celnego. Państwa członkowskie mają zacząć pobierać nową opłatę najpóźniej 1 listopada 2026 r. Będzie ona odrębnym obciążeniem od obowiązującego już tymczasowego cła w wysokości 3 euro.

Chińskie platformy coraz bardziej podobne do europejskich konkurentów

Dla konsumentów rezultat zmian będzie dwojaki. Bezpośrednie sprowadzanie z Chin przedmiotów kosztujących kilka złotych może coraz częściej tracić ekonomiczny sens, zwłaszcza gdy należności stanowią znaczną część wartości zakupów.

Jednocześnie produkty oferowane przez AliExpress, Temu czy Shein nie muszą znikać z europejskiego rynku. Coraz większa ich część może po prostu znajdować się już wcześniej na terenie UE albo pochodzić od sprzedawców działających w Europie.

Zmienia to również charakter konkurencji. Jeżeli chińskie platformy przestaną zdobywać klientów głównie przewagą wynikającą z masowego bezpośredniego importu bardzo tanich produktów, będą musiały w większym stopniu konkurować ceną, szybkością dostawy, warunkami zwrotów, dostępnością markowych produktów oraz jakością obsługi.

W praktyce AliExpress i Temu mogą więc coraz mniej przypominać serwisy służące do sprowadzania pojedynczych drobiazgów z Chin, a coraz bardziej tradycyjne platformy handlowe rywalizujące bezpośrednio z Allegro i Amazonem.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.