Żeby pacjent mógł otrzymać terapię ratującą życie w RDTL szpital będzie musiał powoływać specjalny komitet ds. RDTL, w którym nie zasiądzie lekarz, mieć ponadto pozytywną opinię konsultanta krajowego w danej dziedzinie, a konsultanci i bez tego są przeciążeni oraz mieć akceptację oddziału wojewódzkiego NFZ, z preferencją najtańszego leku.
Takie zapisy zawiera projekt Ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw. Otóż warunkiem uzyskania przez świadczeniobiorcę dostępu do technologii lekowej ma być pozytywna opinia Komitetu ds. Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowej, pozytywna opinia konsultanta w dziedzinie medycyny ze względu na chorobę lub problem zdrowotny świadczeniobiorcy albo konsultanta wojewódzkiego w tej dziedzinie, która zawiera ocenę zasadności wniosku o finansowanie leku w RDTL. Musi też być akceptacja pod względem finansowym przez właściwy oddział wojewódzki Funduszu, ze szczególnym uwzględnieniem najtańszego odpowiednika produktu leczniczego. W praktyce te zapisy oznaczają niezły bałagan biurokratyczny.
Komitet orzekający bez… lekarza
W Komitecie, który będzie mógł zawezwać konsultanta krajowego, ma nie być lekarza. Zwoływanie takiego ciała nieźle zaburzy pracę szpitala. Takie
Jak widać szereg obostrzeń czeka podmioty odpowiedzialne za RDTL. Minister będzie mógł wystąpić o progi czasowe i kwotowe. Wielość progów ma natomiast gwarantować pacjentowi dostęp do terapii.
- W neurologii nie nadużywamy RDTL. Teraz dostęp do tych terapii funkcjonuje całkiem nieźle. Rozumiem racjonalizację kosztów, ale moje duże wątpliwości budzi brak lekarza w Komitecie. Już sam fakt jego powoływania rodzi mnóstwo biurokracji. Poza tym jak Komitet miałby potwierdzać skuteczność terapii? Dorzucamy też obowiązków przeciążonym już konsultantom krajowym – wylicza wątpliowości prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. - Jeśli zdarzy się sytuacja, że w danym województwie kontrakt podpisze jeden świadczeniodawca, musi obsłużyć wszystkich z regionu – dodaje klinicystka.
Jej zdaniem, nie będzie dobrze, jeśli nie będzie finasowania terapii innowacyjnych. Podaje przykład SM, gdzie dzięki tym terapiom spadła o 3 proc. liczba rent chorobowych.
- Innowacyjne terapie realnie zmieniają życie pacjentów. Ale refundacja nowych leków nie może być tylko na papierze, powinna mieć finansowanie. Skoro ZUS jest dofinansowywany z budżetu państwa, to też powinno być dofinasowanie terapii – zauważa prof. Kułakowska.
Prof. Bogdan Batko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii, nie wyobraża sobie funkcjonowania Komitetu bez lekarza. Zaś to, że prezes NFZ będzie mógł zwrócić się do konsultanta krajowego jedynie wydłuży czas oczekiwania chorych na terapię ratującą życie.
- Kluczowa jest autonomia lekarza, by mógł wybrać terapię optymalną podkresla prof. Batko.
Niepotrzebna formalizacja
- To niepotrzebna zupełnie formalizacja i tak skomplikowanego procesu dostania dla pacjenta leku - stwierdza prof. Witold Owczarek, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii.
Dla prof. Barbary Radeckiej, konsultant wojewódzkiej ds. onkologii klinicznej z Opola, kontrowersyjnie brzmią zapisy o konsultancie krajowym.
- Dotychczas to konsultanci wojewódzcy, osoby nieprzypadkowe przecież, opiniowali wnioski o przyznanie RDTL. Moje zastrzeżenia też budzi sam postulat powoływania Komitetu. Dyrektor szpitala na pewno nie powinien być członkiem Komitetu. Jak jego powoływanie ma wyglądać w szpitalach wieloprofilowych, gdzie Komitet musiałby być bardzo liczny? – zastanawia się prof. Radecka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu