Nord Stream 2? Pozwólmy mu zbankrutować

Nord Stream 2
Czynnikiem zmiany może być choćby znaczący wzrost udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym głównego odbiorcy i najważniejszego partnera Rosji – Niemiec, co zostało zapisane w obecnej umowie koalicyjnejShutterStock
1 października 2018

Jak podawał „Süddeutsche Zeitung”, Władimir Putin miał zapewniać kanclerz Angelę Merkel, że o ile zaistnieje taka konieczność – Rosja z własnych środków gotowa jest sfinansować budowę Nord Stream 2. Sprzeciw wobec budowy drugiej nitki gazociągu pod Bałtykiem jest jednym z fundamentów polskiej polityki zagranicznej. To zresztą naturalne. Każdy liczący się odbiorca (i to nie tylko gazu) musi mieć alternatywne kanały zaopatrzenia.

Warto sobie jednak zadać pytanie: kto w bitwie o Nord Stream 2 ma większy problem, Polska, która dywersyfikuje swoje dostawy, czy Rosja, której z roku na rok coraz trudniej na gazie zarobić. Porównajmy to z rosyjskim eksportem pszenicy. Obecnie Rosja jest jej największym na świecie sprzedawcą. Jej eksport wzrósł – w ujęciu ilościowym – o 36 proc. Jednak gdy weźmie się pod uwagę wartość eksportu, zmniejszyła się ona o 1,8 proc. Oznacza to, że Rosja sprzedaje coraz więcej, ale rosyjscy producenci zarabiają na eksporcie coraz mniej. Jeśli w ogóle. Państwo dopłaca do eksportu, np. poprzez dotacje do transportu. Buduje się dodatkowe magazyny. Dochodzi do czegoś, co ekonomiści określają mianem nieefektywnego inwestowania.

Pozostało 89% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.