Kosztowna reforma systemu handlu emisjami CO2 oznacza zmianę reguł w trakcie gry

Marek Woszczyk
Marek Woszczyk, prezes PGE Polskiej Grupy EnergetycznejMedia
2 czerwca 2015

Polska konsekwentnie ogranicza emisje CO2, ponieważ w pełni akceptuje podróż w kierunku gospodarki niskoemisyjnej. Nie może ona jednak mieć charakteru kampanii wymierzonej w technologie konwencjonalne i bezrefleksyjnie uderzać w odbiorców energii elektrycznej.

Architekci unijnej polityki klimatycznej z Brukseli powinni pamiętać, że głowy państw, już raz, w 2007 r., umówiły się na konkretne cele redukcji i narzędzia, którymi będą je osiągać. Kolejne próby ingerencji w rynkowe narzędzie, jakim z założenia jest system handlu emisjami EU ETS, mogą budzić obawy o prawo państw członkowskich do swobodnego kształtowania polityki paliwowej. Konsekwencje płynące z proponowanej reformy systemu handlu emisjami będą dla Europy poważne. Spadek konkurencyjności unijnej gospodarki jest najważniejszą z nich. Dla Polski oznaczać to może wzrost rachunków za energię elektryczną oraz obniżenie bezpieczeństwa energetycznego opartego na własnych zasobach węgla brunatnego i kamiennego.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.