Bartosz Marczuk: Biznesmeni na ulicy

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
28 czerwca 2011

W Polsce represjonuje się osoby, których państwo potrzebuje jak tlenu. Przedsiębiorców – siłę pociągową gospodarki. Zamiast na nich chuchać, państwo podkłada im pod nogi kłody. Właściciele małych firm mówią: dość. Jutro będą protestować pod Sejmem przeciw praktyce ZUS. Ten domaga się od nich składek za okresy przerw w ubezpieczeniu czy łączenia samozatrudnienia z pracą nakładczą.

Pracodawcy nie żądają przywilejów, KRUS-u, becikowego. Chcą tylko wiedzieć, jaki interes ma państwo w doprowadzeniu ich do bankructwa. Tak łatwo rządzącym przychodzą słowa o pracy na rzecz przedsiębiorczości, o ożywianiu biznesu i likwidowaniu barier, a tak trudno o minimum sprawiedliwości.

„Razem przeciwko bezprawiu” – to hasło manifestacji. Czy rząd odwołujący się do rynkowych wartości mógł otrzymać gorszą rekomendację? Może jeszcze otrzymać. To będą dane o liczbie firm rezygnujących z działalności, zwalniających pracowników i uciekających z kapitałem na Litwę, do Czech czy nawet Niemiec, gdzie pracodawcy wciąż opłaca się dawać pracę.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.