Psychologia inwestora, czyli jak kupujemy w czasie bessy, a jak w czasie hossy

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych
Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów IndywidualnychDGP
28 lipca 2008

Nie podejmę się oceniać, czy obecny stan rynku możemy nazywać końcówką bessy, ale na pewno znaleźliśmy się w fazie rynku, gdzie można już znaleźć spółki tanie.

Kiedy analizujemy swoje inwestycje z perspektywy czasu, często dochodzimy do wniosku, że mimo znacznego doświadczenia giełdowego najprostsze błędy robimy w okresach przesileń na rynku. W hossie syndrom chciwości powoduje, że brak nam konsekwencji w postępowaniu zgodnie z wcześniej obraną strategią i nie sprzedajemy akcji przy zaplanowanych poziomach cenowych. Z kolei w głębokiej bessie brak nam odwagi, by podjąć decyzję o zakupie akcji, które uważamy za niedowartościowane.

Nie podejmę się oceniać, czy obecny stan rynku możemy nazywać końcówką bessy, ale na pewno znaleźliśmy się w fazie rynku, gdzie można już znaleźć spółki tanie, które zapewne w czasie stabilizacji i kolejnej hossy dadzą zarobić co bardziej odważnym i konsekwentnym inwestorom. Jako jeden z prostych mierników niedowartościowania można przyjąć poziom gotówki w kasie, a nawet gotówki netto. Na warszawskiej giełdzie już dziś nie brak firm, których kapitalizacja przy obecnych poziomach cenowych jest niższa niż wspomniana gotówka w kasie. Są to przy okazji firmy o zdrowych fundamentach, od lat generujące stabilne zyski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.