Która partia jest liberalna, a która lewicowa? SLD żąda podniesienia wieku emerytalnego, a PO go nie podnosi. PiS chce promować polskie firmy, ale nie ufa przedsiębiorcom. Na temat gospodarki kandydaci do Sejmu wypowiadają się niechętnie albo niekonkretnie.
Kiedy Bill Clinton ubiegał się o elekcję, motywem przewodnim jego kampanii było hasło „Gospodarka, głupcze”. W Polsce, choć kryzys wciąż czai się za progiem, dla polityków jest to dziedzina trzeciorzędna. Nie lubią jej, nie czują się w niej mocni, ale nie mają wyjścia i muszą o niej mówić. Dlatego dywagują o okrutnej drożyźnie i wielkim długu. Zgodnie ze starą zasadą można też obiecać wszystko, dopóki nie trzeba pod tym złożyć podpisu.
PO, PiS, SLD i PSL – każda z tych partii, mających największe szanse na następną kadencję Sejmu, uczestniczyła już w rządach. Spróbujmy na podstawie tego, co robili wówczas ich politycy i co głoszą teraz, ustalić, czego możemy się spodziewać, gdy zasiądą w ministerialnych ławach. Konkretnie – jakie mają wizje gospodarki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.