Bartosz Marczuk: Przywileje są pożywką żądań

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
13 kwietnia 2011

Uchwalenie budżetu w roku wyborczym to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza gdy rząd wciąż nie zreformował naszych finansów i z kasy państwa są pokrywane mniej lub bardziej nieuzasadnione przywileje.

Uchwalenie budżetu w roku wyborczym to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza gdy rząd wciąż nie zreformował naszych finansów i z kasy państwa są pokrywane mniej lub bardziej nieuzasadnione przywileje. To one napędzają roszczenia. Pamiętamy dziurę Bauca. W 2001 roku, tuż przed wyborami, szacowano ją na 90 mld zł. Była efektem twórczości polityków, którzy chcieli w ten sposób zaskarbić sobie głosy w zbliżających się wyborach. To tak jakby obecnie w budżecie, biorąc pod uwagę wartość PKB sprzed 10 lat, brakowało 170 mld zł. Tegoroczny deficyt ma wynieść tylko 40 mld zł.

Groźba rozdymania wydatków budżetowych przed wyborami straszy także dzisiaj. Już zaczęła się licytacja. Dobrze, że minister finansów Jacek Rostowski wszelkie żądania dodatkowych transferów z państwowej kasy kwituje jednym słowem: nie. Ma też mocny argument. Wisi nad nami unijna procedura nadmiernego deficytu. Zobowiązaliśmy się w Brukseli, że w 2012 roku zmaleje on z 8 proc. do 3 proc. PKB.

Pozostało 43% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.