Właściciel jednego ze sklepów w Barlinku skarżył się na liczne kradzieże, rzekomo dokonywane przez osoby z Ukrainy. Postanowił więc wywiesić informację: „Każdy obywatel Ukrainy po opuszczeniu kasy będzie poddany kontroli”. To dyskryminujące i mogące naruszać dobra osobiste działanie było desperacką próbą poradzenia sobie z drobnymi kradzieżami, które (niekoniecznie dokonywane przez imigrantów ze Wschodu) są często zmorą sklepikarzy. Powyższy incydent zainspirował nas, by wyjaśnić, w jakich okolicznościach wolno kontrolować zawartość torby klienta, jak zgodnie z prawem ująć (i unieruchomić) rabusia, kiedy należy wezwać policję i czy warto zatrudniać licencjonowanego ochroniarza.
PROBLEM: Kilka dni temu fora internetowe i portale informacyjne obiegło zdjęcie z wnętrza jednego ze sklepów w Barlinku (województwo zachodniopomorskie). Falę krytyki wywołał napis, jaki właściciel, rozgoryczony częstymi kradzieżami, umieścił na tablicy w językach polskim i ukraińskim: „Każdy obywatel Ukrainy po opuszczeniu kasy będzie poddany kontroli”. Przedsiębiorca pod naporem oskarżeń o dyskryminację przeprosił. Wyjaśnił, że działał pod wpływem impulsu – drobne kradzieże to zmora jego i wielu handlowców. Jak zatem się przed nimi bronić, aby nie popaść w konflikt z prawem? Jakie są granice dozwolonych działań prewencyjnych?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.