Firmy przerzucają na klientów rosnące koszty. Efekty widać w aptekach, salonach samochodowych, biurach podróży.
Od sierpnia euro ani razu nie kosztowało mniej niż 4,1 zł, a wczoraj ponownie otarło się o granicę 4,4 zł. Polscy eksporterzy mają więc powody do radości – ich wyroby są coraz bardziej konkurencyjne na Zachodzie. Ale polscy konsumenci dostają po kieszeniach. – Na słabym złotym tracą importerzy, a w konsekwencji tego drożeje wiele produktów i usług, poczynając od artykułów spożywczych, farmaceutyków, a na turystyce kończąc. W dodatku wzrasta ryzyko prowadzonej działalności. Jeśli surowce do produkcji firma zamawia jednego dnia po 4,2 zł, a w dniu płatności, kurs wynosi 4,4 zł, to rentowność może spaść dramatycznie – mówi Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający City Index w Polsce.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
